Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lukier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lukier. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 stycznia 2018

Drożdżowy placek z borówkami i cytrynowym lukrem

Placki drożdżowe mają swój urok, są nie do podrobienia. To kwintesencja domowej kuchni, kojarzą się z ciepłem, najlepszymi wspomnieniami, bo któż z nas nie zajadał kawałek domowego drożdżowego z kubkiem zimnego mleka. Myślę, że ten prosty placek z borówkami i lukrem cytrynowym, będzie Wam smakował!


Składniki (piekłam w tortownicy 23cm średnicy)
- 2 szklanki mąki pszennej + kilka łyżek w pogotowiu
- 12 g drożdży
- około 2/3 szklanki letniego mleka
- 4 łyżki cukru
- 1 łyżka domowego cukru z prawdzwią wanilią
- 1 jajo
- 50 g masła (rozpuszczamy w letnim mleku)
* dodatkowo: borówki
* lukier: sok z połowy cytryny i cukier puder (ucieramy do porządanej konsystencji)


Wykonanie:
- z drożdży, kilku łyżek letniego mleka i szczypty cukru przygotowujemy zaczyn, odstawiamy na kwadrans w ciepłe miejsce- powinien się spienić, co oznacza że drożdże podjęły pracę
- mąkę przesiewamy do miski, mieszamy z cukrem, dodajemy zaczyn, wbijamy jajo i zaczynamy wyrabiać stopniowo dolewając mleko z rozpuszczonym masłem. Ciasto wyrabiamy aż przestanie kleić się do miski, będzie gładkie i błyszczące. Gdyby bardzo się kleiło podsypujemy mąką- nie za dużo! Chcemy żeby ciasto było miękkie i puszyste po upieczeniu.
- miskę z wyrobionym ciastem odstawiamy do wyrośnięcia na około godzinę. Po tym czasie odgazowujemy uderzając w nie pięścią, krótko zarabiamy i wykładamy na dno tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawiamy na 20 minut żeby lekko podrosło. Przed wstawieniem do piekarnika (nagrzanego do 180 stopni) wysypujemy owoce. Ciasto powinno być gotowe po około 30 minutach- sprawdzamy patyczkiem, jeśli jest blade dopiekamy jeszcze kilka minut.
- po lekkim ostudzeniu możemy polukrować. Najlepsze jeszcze ciepłe! Polecam!

sobota, 8 kwietnia 2017

Drożdżówka z serem i dżemem porzeczkowym

Macie tak czasami że chodzi za wami chęć na zjedzenie czegoś i nie ma innego wyjścia jak przygotować to na co macie ochotę? Za mną bardzo często :) Ostatnio miałam ogromną ochotę na domową drożdżówkę, bo  najbardziej chyba działa na mnie aromat ciasta drożdżowego, który rozchodzi się po całym domu i potem ten moment gdy możecie ją już wreszcie zjeść, pyszną, lekką, nie przesłodzoną i z takim nadzieniem jak lubcie. Ja lubię wszystkie nadzienia, ale tym razem padło na twaród i domowy dżem porzeczkowy. Super wyszło, bardzo pysznie. Wypróbujcie koniecznie. Jeśli boicie się ciasta drożdżowego to zupełnie niepotrzebnie. Nigdy mi się nie zdarzyło żeby nie wyszło, trzeba tylko stosować sie do kilku zasad. Nie można uśmiercić drożdży zbyt gorącym płynem, trzeba starannie wyrobić ciasto, dać mu wyrosnąć a potem nich wyobraźnia Was prowadzi :)




Składniki na 2 nieduże chałki:
- 3 szklanki mąki pszennej
- 3/4 szklanki maślanki
- 15 g świeżych drożdży
- 5 łyżek cukru
-70 g masła
- 1 duże jajo
* nadzienie:
- twaróg (około 300 g) + 1 jajo + 2 łyżki cukru z prawdziwą wanilią
- dżem porzeczkowy
- lukier: sok z cytryny+cukier puder



Wykonanie:
- drożdże rozpuszczamy w kilku łyżkach letniej wody, dodajemy szczyptę cukru, odstawiamy w ciepłe miejsce aż drożdże podejmą pracę a rozczyn się spieni
- kefir przelewamy do małego rondelka, dodajemy masło i podgrzewamy na małym gazie, aż masło się rozpuści. Odstawiamy do przestudzenia, kefir powinien być letni
- do dużej miski przesiewamy mąkę, mieszamy z cukrem, wlewamy aktywny rozczyn, ponownie mieszamy łyżką, dodajemy jajka, mieszamy i na koniec dodajemy kefir  z rozpuszczonym masłem. Zaczynamy wyrabiać ciasto aż będzie gładkie i elastyczne. Ręcznie albo mikserem. Wyrobione ciasto odstawiamy pod przykrciem do wyrośnięcia na około godzinę.
- wyrośnięte ciasto odgazowujemy uderzając w nie pięścią, dzielimy na pół. Każdą porcję rozwałkowujemy na prostokąt o grubości około 1 cm. Smarujemy po całej powierzchni nadzieniem twarogowym (na każdą porcję ciasta zużywamy pół nadzienia), na to wykładamy kilka łyżek dżemu i z grubasza mieszamy ze sobą grzbietem łyżki. Ciasto zwijamy wzdłuż dłuższego boku. Gotowy rulon przekrajamy prawie na pół i przeplatamy ze sobą naprzemiennie dwa powstałe ramiona. Końcówki chowamy pod spód zaplecionej drożdżówki. Przekładamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia.  Analogicznie postępujemy z drugim kawałkiem ciasta.
- obie keksówki z drożdżówkami odstawiamy na około 20 minut do napuszenia a następnie pieczemy w temperaturze 180 stopni przez około 30 minut. Do suchego patyczka i ładnego złotego koloru.
- przestudzone drożdżówki wyjmujemy z formy i lukrujemy (ja robię lukier na bazie soku z cytryny- mieszam go z cukrem pudrem aż będzie średnio gęsty). Drożdżówki kroimy na porcje i zjadamy :)

wtorek, 21 lutego 2017

Pączki wrocławskie

Pączki przepyszne, tak naprawdę niewiele odbiegają od tych warszawskich- różną się tym, że nadziewa się je powidłami z dodatkiem cynamonu. Są luksusowe, mięciutkie, puszyste nie można poprzestać na jednym. Zrobione na tłustej słodkiej śmietance, z dodatkiem masła i sporej ilości jaj. Pączki królewskie- idealne na pożeganie karnawału. Polecam Wam na tłusty czwartek, bo jak już robić pączki domowe to tylko najlepsze. Mój pączkowy faworyt wśród tegorocznych wyrobów karnawałowych.




Przepis (na około 20 szt, zależy jak duże ulepicie)
* ciasto:
- 3 1/3 szklanki mąki pszennej
- 1/3 szklanki cukru
- 20 g świeżych drożdży
- 6 żółtek (ja daje całe jaja 5 szt bo nie mam co potem zrobić z białkami)
- 3/4 szklanki śmietany kremówki 30%
- 75 g masła
* nadzienie:
- powidła śliwkowe+ cynamon
*lukier:
- cukier puder i sok z cytryny (mieszamy aż uzyskamy porządaną konsystencję- taki "po środku" jeśli chodzi o gęstość- zróbcie test na jednym pączku)
* dodatkowo:
- olej lub smalec do smażenia (około 1 litra)
- szpryca do nadziewania


Wykonanie:
- z drożdzy, odrobiny letniej śmietanki, łyżeczki cukru, przygotowujemy zaczyn- odstawiamy w ciepłe miejsce na około kwadrans, aż się spieni co znaczy że drożdże są aktywne
- śmietankę podrzewamy i roztapiamy w niej masło (nie gotujemy, powinna mieć tempretrę około 40 stopni)
- mąkę przesiewamy do miski, mieszamy z cukrem, dodajemy aktywny zaczyn, zaczynamy mieszać łyżką wbijając po kolei wszystkie jaja (żółtka). Stopniowo wlewamy mleko z masłem i zaczynamy wyrabiać ciasto- najłatwiej mikserem z hakiem (świderkami). Ciasto będzie przepięknie elastyczne, miękkie, trochę kleić się. I takie ma być. Oczywiście nie może być zbyt rzadkie- ma się z niego dać potem ukształtować pączka. Jak będzie według Was za rzadkie, podsypcie mąką.Wyrabiamy około 15 minut, żeby w pełni wykształciła się siatka glutenowa (odpowiada za sprężystość ciasta).
- wyrobione ciasto przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy na godzinę żeby wyrosło (powinno podwoić objętość)
- wyrośnięte ciasto odgazowujemy uderzają w nie pięścią, urywamy małe porje ciasta i umączonymi dłońmi formujemy kulki- nie za duże i nie za małe. Odkładamy na posypaną mąką matę do wyrośnięcia (około 20 minut)
- smażymy w temperaturze około 180 stopni na złoty kolor z obu stron. Perfekcyjnie wyrośnięte pączki będą miały białą obwódkę i nie nasiąkną tłuszczem (warto mieć termometr i sprawdzić temperaturę tłuszczu- ja już smażę intuicyjnie).
- usmażone pączki odkładamy na ręcznik papierowy żeby odsączyć je z nadmiaru tłuszczu, jeszcze letnie szprycuję sporą ilością powideł wymieszanych z cynamonem (żeby było prościej powidła podgrzewamy w rondelku, dodaję cynamon a potem blenduję na gładko).
- pączki z nadzieniem lukrujemy albo posypujemy cukrem pudrem. Smacznego.

ps. Zjadłam ich chyba 10 przez dwa dni- są mega :)

przepis od cupcakefactory

środa, 1 lutego 2017

Pączki z lemon curd i lukrem pomarańczowym

Wybitne cytrusiaki :) Trochę słodkie, trochę kwaśne- w każdym razie mariaż uważam za udany :) W środku oprócz lemon curd jest też pokaźna ilość startej skórki pomarańczowej i cytrynowej. Jeśli takich nie jedliście zróbcie sobie dla odmiany :) Przepis z bloga Klaudyny Hebdy, z przepisu wychodzą 22 pączki :)


 

składniki:
* ciasto:
- 3 szklanki mąki pszennej
- 15 g świeżych drożdży
- 1/3 szklanki cukru
- 1 szklanka letniego mleka
- 80 g masła
- skóka otarta z 1 pomarańczy i 2 cytryn
- 2 jaja
* lemon curd (z MW z moimi zmianami)
- 2 jajka
- sok z dwóch cytryn
- 3/4 szklanki cukru
- 80 g masła
* lukier
- sok z pomarańczy (najlepie kwaśnej)
- cukier puder
+ smalec (około 1 kg) lub 1 litr oleju rzepakowego do smażenia
+ szpryca do nadziewania kremem

        


Wykonanie:
- w garnuszku podgrzewamy mleko, odejmujemy kilka łyżek, które łączymy z drożdżami, szczyptą cukru (stanowić będą zaczyn) a w reszcie rozpuszczamy masło. Zaczyn odsawiamy na kwadrans w ciepłe miejsce żeby się spienił i zwiększył objętość co będzie oznaką że drożdże są aktywne
- mąkę przesiewamy do miski, dodajemy cukier, startą skórkę, wbijamy jaja, mieszamy łyżką, wlewamy aktywny zaczyn i zaczynamy wyrabiać ciasto (mikserem lub ręcznie) stoponowo dodając mleko z masłem. Ciasto wyrabiamy aż będzie gładkie i elastyczne- jeśli się bardzo klei dodajemy odrobinę mąki- ale z umiarem żeby ciasto nie było zbyt twarde po usmażeniu. Miskę z wyrobionym ciastem przykrywamy folią i odstawiamy wciepłe miejsce aż podwoi objętość. W międzyczasie zabieramy się za krem:
- wszystkie składniki lemon curd przekładamy do rondelka i podgrzewamy cały czas mieszając aż krem zgęstnieje (należy uważać żeby nie zagotować naszego kremu bo białko jajka się zetnie i będzie jajecznica- jeśli nie macie wprawy zróbcie krem tylko na samych żółtkach, które przed podgrzaniem trzeba dokładnie rozmieszać rózgą  z resztą płynnych składników-ilość żółtek zwiększcie w przepisie do 3 dużych lub 4 mniejszych). Gotowy krem ostawcie do przestudzenia (przykryjcie folią spożywczą).
- wyrośnięte ciasto odgazowujemy uderzając w nie pięścią , krótko zagniatamy i odrywamy kawałki formując w dłoniach na kształt kulki. Każdą lekko spłaszczamy i odkładamy na matę do napuszenia. Robimy tak aż wykorzystamy całe ciasto. W tak zwanym międzyczasie, na małe mocy palnika rozgrzewamy tłuszcz- lepiej to robić powoli niż gwałtownie zwiększać jego temperaturę- mi rozgrzewanie smalcu zajmuje około 30-40 minut.
- wyrośnięte pączki przekładamy do rondla z rozgrzanym smalcem/olejem i smażymy z obu stron na złoto. Lepiej żeby nie smażyć za wiele na raz- myślę że po 4 sztuki jest optymalnie. Usmażone pączki odkładamy na papierowe ręczniki żeby odsączyć je z nadmiaru tłuszczu. Lekko ciepłe nadziewamy kremem i smarujemy lukrem (1 łyżkę soku z pomarańczy mieszamy z cukrem pudrem do osiagnięcia pożądanej konsystencji). Smacznego!

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Drożdżówka z serem i żurawiną

Och uwielbiam domowe drożdżówki, miękkie puszyste ciasto, ulubione nadzienie i dodatki. Uwielbiam drożdżówki z serem i owocami a ta łączy te obie pyszne opcje. Drożdżówka jest stosunkowo szybka w przygotowaniu bo odpada czas na formowanie pojedynczych bułeczek. Ciasto formujemy raz, wkładamy do keksówki i pieczemy. Potem kroimy jedną dużą słodką bułeczkę na porcje i już :) Zrobiłam wieczorem po przyjściu z pracy więc naprawdę da się w tygodniu też upiec coś pysznego, polecam! Przepis za MW.




Składniki (na 2 duże drożdżówki pieczone w keksówce)
- 3 szklanki mąki pszennej + trochę w pogotowiu
- 3/4 szklanki letnego mleka
- 1/3 szklanki cukru
- 75 g masła
- szczypta soli
- 15 g świeżych drożdży
- 2 jaja
* dodatkowo:
- 400 g białego sera + 1 jajo + cukier z prawdziwą wanilią
- 3/4 szklanki żurawiny
- na lukier cukier puder i sok z cytryny lub pomarańczy


Wykonanie:
- z drożdży, kilku łyżek mleka (odejmujemy z ilości podanej w przepisie), szczypty cukru przygotowujemy zaczyn. Odstawiamy w ciepłe miejsce aż się spieni
- mąkę przesiewamy do miski, mieszamy z cukrem solą. Dodajemy aktywny zaczyn, mieszamy łyżką, wbijamy jaja, ponownie mieszamy a na koniec wlewamy letnie mleko, w którym rozpuszczamy masło. Wyrabiamy gładkie i elastyczne ciasto. Gdby się bardzo kleiło podsypujemy mąką, ale odrobiną- zbyt duży dodatek maki sprawi że ciasto będzie zbite.
- gotowe, wyrobione ciasto odstawiamy na około godzinę w ciepłe miejsce aż podwoi objętość
- żurawinę zalewamy ciepłą wodą i odstawiamy na czas wyrastania ciasta
- wyrośnięte ciasto odgazowujemy, i dzielimy na pół. Każdą porcję ciasta rozwałkowujemy na prostokąt i smarujemy nadzieniem twarogowym (mieszamy po prostu twaród z jajkiem i  cukrem- ilość do smaku) i posypujemy połową odciśniętej z wody żurawiny. Tak przygotowane ciasto rolujemy wzdłóż dłuższego boku. Każdy wałek ciasta przecinamy wzdłuż i przekładamy wałeczki ciasta jak przy pleceniu warkocza (tylko z dwóch części a nie trzech). Tak uformowane ciasto przekładamy do formy (ja swoje wyłożyłam woskowanym papierem) i odstawiamy na 20 minut do napuszenia. Nasze drożdżówki pieczemy przez około 30 minut w temperaturze 175-180 stopni. Powinny być ładnie wypieczone i mieć ładny złoty kolor.
- Drożdżówki odstawiamy do wystudzenia. Jeszcze lekko możemy je polukrować (mieszamy cukier puder z sokiem owocowym do otrzymania optymalnej gęstości). Gdy bułki całkowicie wystygną kroimy je jak chałkę i zajadamy! :) Smacznego!

 


czwartek, 8 grudnia 2016

Drożdżówki z jabłkami

Wiem, tylko jabłkami żyję, no ale co zrobić jak są takie pszyne i świetnie pasują do ciast :) W weekend natchnęło mnie na domowe drożdżówki, i co było robić poszłam do kuchni zaczynić ciasto :) Dawno nić drożdżowego nie było, a drożdżówka to już klasa sama w sobie! Jeśli chcecie sprawic sobie i bliskim przyjemność zróbcie domowe słodkie bułki z aromatycznym nadzieniem. Bedziecie zachwyceni. Nie są kłopotliwe w wykonaniu. Wyrabiamy ciasto, odstawiamy do wyrośniecia, potem tylko już trzeba rozwałkować ciasto, zwinąć i siup do pieca. Prościzna :)


Składniki na 16 drożdżówek:
* ciasto:
- 3 szklanki mąki pszennej
- 1 szklanka mleka
- 4 łyżki cukru
- 1 duże jajo
- 50 g masła
- skórka otarta z połowy cytryny
- 15 g świeżych drożdży
* nadzienie
- 3 średniej wielkości jabłka (u mnie szara reneta)
- brązowy cukier do smaku
- cynamon (ile lubicie)
- sok z połowy cytryny
*lukier:
- cukier puder + sok z cytryny


Wykonanie:
- do miski przesiewamy mąkę, dadajemy cukier, startą skórkę z cytryny, mieszamy
- podgrzewamy mleko- powinno być letnie- odlewamy 1/4 szklanki z podanej ilości i mieszamy z drożdzami- dodajemy szczyptę cukru i odstawiamy w ciepłe miejsce na kwadrans. Drożdże powinny się spienieć co znaczy że są aktywne. Do pozostałego mleka dodajemy masło- pozwalamy się mu rozpuścić
- spieniony rozczyn drożdżowy dodajemy do miski z mąką, mieszamy łyżką, wbijamy jajo, znowu mieszamy i wlewając mleko z masłem wąskim strumieniem zaczynamy wyrabiać- najłatwiej mikserem, ale można też ręcznie- jak Wam wygodniej. Wyrabiamy do mementu aż ciasto będzie błyszczące, gładkie, miękkie i elastyczne. Jeśli podczas wyrabiania będzie bardzo się kleić dodajemy łyżkę, dwie mąki- ale nie przesadzamy bo ciasto będzie twarde po upieczeniu.
- wyrobione ciasto odstawiamy w przykrytej misce do wyrośnięcia na około godzinę
- jabłka: obieramy, kroimy w ćwiartki a każdą ćwiartkę wzdłuż na plasterki średniej grubości. Mieszamy je z cukrem i cynamonem
- wyrośonięte ciasto odgazowujemy, krótko wyrabiamy i dzielimy na dwie części. Każdą rozwałkowujemy na okrąg grubości 3-4 mm, Kroimy na 8 części a każdą cześć jeszcze dodatkowo wdłuż- jak na zdjęciach. Jabłka układamy w najszerszej części i zwijamy jak rogalika. Układamy na blaszce wyłożonej papierem i odstawiamy na kwadrans do wyrośnięcia.
- pieczemy w temperaturze 180 stopni przez około 25 minut albo do złotego koloru.
- studzimy i letnie lukrujemy (3/4 szklanki cukru pudru ucieramy z sokiem z cytryny to uzyskania porządanej gęstości- lukier nie może być za rzadki ale też za gęsty, soku będzie trzeba około łyżki lub ciut więcej).
- zajadamy- ja nie mogłam się powstrzmać i zjadłam dwie jeszcze letnie i to przed obiadem! ;)

Smacznego!

piątek, 22 stycznia 2016

Pączki warszawskie

Moje pierwsze pączki w tym roku. Karnawał w tym roku wyjątkowo krótki wiesz spieszcie się :) Przepis ten podejrzałam na Moich Wypiekach, zaciekawił mnie ze względu na swój XIX rodowód i autorkę przepisu, Lucynę Ćwierczakiewiczową. Nie są to na pewno pączki lekkie i dietetczne. Wśród składników jest tłusta śmietana, masło i duża ilość żółtek. Ciasto wychodzi miękkie i długo zachowuje świeżość- ostatnie pączki zjadałam 3 dnia i nie straciły bardzo na jakości. Przepis jest na około 25 pączków, ilość akurat, jeśli nie chcemy przesadzić z kaloriami, bo trudno się jest od nich oderwać.



Składniki:
- 500 g mąki pszennej
- 45 g świeżych drożdży
- 1 szklanka śmietany 30%, letniej
- 1/3 szklanki mleka, letniego
- 1/3 szklanki cukru
- 150 g masła (dalam 70 g), roztopionego
- 8 żółtek (dałam 3 cale jaja)
- 1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią
- 30 ml wódki lub spirytusu
- tłuszcz do smażenia- 1 kg smalcu lub 1 l oleju rzepakowego
- ulubiona konfitura do nadziewania
- cukier puder i sok z cytryny na lukier


Wykonanie:
- drożdże rozpuszczamy w letnim mlekiem, dodajemy szczyptę curku i odstawiamy na 15 minut aż rozczyn się spieni
- mąkę przesiewamy do miski, dodajemy cukier, cukier waniliowy i mieszamy łyżką. Dodajemy aktywny rozczyn drożdżowy i zaczynamy wyrabiać ciasto. Wbijamy jaja (lub żółtka), jedno po drugim,  gdy zużyjemy wszystkie, dodajemy lekko podgrzaną śmietanę, rozpuszczone masło i spirytus. Wyrabiamy mikserem tak długo aż ciasto będzie błyszczące, gładkie i bedzie odstawać od ścianek miski. Gotowe, odstawiamy na około godzinę w ciepłe miejsce aż podwoi objętość
- wyrośnięte ciasto odgazowujemy, krótko wyrabiamy. Rozwałkowujemy partiami na placek grubośco około 1.5- 2.0 cm. Wycinamy kółka o średnicy około 7 cm i odstawiamy na posypanej mąką stolnicy lub blacie do napuszenia- na około 20 minut.
- rozgrzewamy tłuszcz, powoli, na małym ogniu palnika. Przed smażeniem robimy próbę na kawałku ciasta czy tłuszcz ma odpowiednią temperaturę. Smażymy po około 2 minuty z każdej strony- do uzyskania ładnego koloru. Staramy się utrzymwać temperaturę tłuszczu w podobnym zakresie smażąc nie więcej niż 4 sztyki na raz.
- usmażone pączki odsączamy z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku. Nadziewamy* szprycą z odpowiednią końcówką jak trochę przestygną
- gotowe letnie pączki lukrujemy (ucieramy cukier puder i sok z cytryny aż powstanie lukier- ja robię dość rzadki) lub posypujemy cukrem pudrem (w tym przypadku gdy całkowcie ostygną).


* pączki można nadziewać przed smażeniem- odrywamy kawałek ciasta, rozpłaszczamy w dłoniach, na środku układamy łyżeczkę nadzienia i dokładnie zlepiamy ciasto. Tak przygotowane układamy do napuszenia i smażymy do uzyskania ładnego koloru.  Metoda ta jednak wiążę się z ryzykiem że pączki rozkleją się i nadzienie wydostanie się do garnka podczas smażenia. Ja od kilku prób nadziewam po smażeniu i jestem zadowolona.

piątek, 13 listopada 2015

Rogale marcińskie

Naprawdę było warto je przygotować. Powiem nieskromnie że wyszły przepyszne, ciasto pięknie wyrosło, jest delikatne i maślane no i te super smaczne nadzienie! Jadłam poznańskie wypieki i uważam że  moje były smaczniejsze :) Bez szcztucznych aromatów zapachowych, bez podmiany orzechów włoskich na ziemne, bez margaryny w cieśce. Lukier zrobiłam na bazie soku z cytryny i to był strzał w dziesiątkę, dodał cytrusowego aromatu do dość słodkiego i bogatego nadzienia. Rogale są na wypasie- po brzegi wypełnione nadzieniem i chociaż na co dzień nie przepadam za wypiekami z makiem rogale marcińskiesmakują mi bardzo. Mimo, że unikam takich pracochłonnych wypieków to raz w roku można zaszaleć ;) Wszystko poszło jak z płatka! Świetny przepis na ciasto- nic się nie kleiło, masło pięknie wwałkowało się w ciasto, ciasto pięknie rosło i współpracowało. Mak na nadzienie przygotowałam dzień wcześniej- trzeba do sparzyć i zmielić- to chyba najmniej fajny moment- całą kuchnię miałam w maku ;) Gdy pokonałam tę największą przeszkodę zostało tylko czekanie aż ciasto się schłodzi i można będzie przystąpić do wpiekania. Jeśli udało się mnie, osobie która bardzo nie lubi długich przepisów to uda się każdemu, tylko potrzeba odrobinę cierpliwości i samozaparacia bo proces wyrobu zajmuje około 8 godzin... ale warto, naprawdę warto. Przepis cytuję za autorką bloga Kulinarne Szaleństwa Margarytki.



składniki (na 12 dużych rogali lub 24-26 mniejszych)
* ciasto:
- 3 1/2 szklanki mąki pszennej
- 1 szklanka ciepłego mleka
- 3 łyżki cukru
- 50 masła
- 2 żółtka
- 30 g drożdży
- 200 zimnego masła do wwałkowania w ciasto
* nadzienie;
- 300 g maku
- 100 g orzechów włoskich
- 100 g migdałów (płatków)
- skórka otarta z 1 pomarańczy
- 100 g daktyli
- 3 podłużne biszkopty
- 3/4 szklanki cukru pudru
- 2 białka
- 2 łyżki kwaśnej smietany
* lukier i posypka:
- 1 szklanka cukru pudru+ sok z cytryny (ok. 2 łyżek)
- 2 łyżki posiekanych orzechów- włoskie, ziemne




Wykonanie:
- mąkę przesiewamy do miski, dodajemy cukier, mieszamy
- z drożdży i 1/4 szklanki mleka odjętej z podanej w przepisie ilości robimy rozczyn i odstawiamy w ciepłe miejsce żeby drożdże zaczęły pracować
- pozostałe mleko podgrzewamy z masłem (50 g) aż się rozpuści
- do mąki dodajemy spieniony rozczyn, 2 żółtka i stopniowo wlewamy mleko z masłem ciągle wyrabiając ciasto mikserem. Ciasto będzie dość gęste, może się lekko kleić, ale to nic. Wyrabiamy aż będzie elastyczne i gładkie. Rozwałkowujemy na prostokąt grubości około 0.5 cm i na całej powierzchni układamy pocięte w plasty masło. Następnie składamy ciasto na 3, jak list, obracamy o 90 stopni, dokładnie sklejamy brzegi i wałkujemy delikatnie ciasto, żeby miało podobną wielkość jak przed złożeniem. Znowu składamy ciasto na 3 i przekładamy na 30 minut do lodówki (szczelnie przykryte żeby nie wyschło). Proces składania i wałkowania powtarzamy w odstępach do 30-40 minut 3 razy.
- po ostatnim wałkowaniu ciasto odkładamy do lodówki (okryte folią) na wyrastanie w niskiej temperaturze na około 5 godzin (lub na całą noc)
- nadzienie: mak, daktyle należy sparzyć wrzątkiem. Każde w osobnym naczyniu. Po 30 minutach odsączamy z nadmiaru wody na gęstym sicie, przekładamy do maszynki do mielenia i mielimy przynajmniej dwukrotnie.
- białka ubijamy z cukrem na sztywną masę- jak do bezy
- orzechy, biszkopty i migdały mielimy w blenderze- można też razem z makiem i daktylami.
- do masy makowej dodajemy zmielone orzechy i biszkopty, otartą skórkę z pomarańczy, pianę z białek i łączymy wszystko ze sobą. Gdyby masa była bardzo gęsta dodajemy kwaśną śmietanę. Gotową masę schładzmy w lodówce- powinna być zwarta ale bez przesady- nie może być bardzo sucha.
- ciasto przed planowanym wałkowanie wyjmujemy 20 minut wcześniej. Dzielimy na porcje, wałkujemy na grubość 0.5 cm i wykrajamy trójkąty o podstawie około 10 cm. Na całej powierzchni szczodrze nakladamy farsz i zwijamy zaczynając od podstawy. Rogala formujemy w podkowę i przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do napuszenia (na około 30 minut). Wyrośnięte rogale warto posmarować skłóconym jajkiem. Czas pieczenia to koło 20-25 minut w temperaturze 180 stopni.
- lekko ciepłe rogale smarujemy lukrem (ucieramy cukier puder i sok z cytryny do otrzymania pożądanej konsystencji) i posypujemy posiekanymi orzechami.
Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...