Pokazywanie postów oznaczonych etykietą faworki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą faworki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 lutego 2016

Faworki Nelly Rubinstein

Bardzo, ale to bardzo kruche, mój ideał jeśli chodzi o kruchość tego popularnego przysmaku karnawałowego. Ciasto miękkie i elastyczne daje się cieniutko rozwałkować a podczas smażenia pokrywa się dużą ilością pęchęrzyków powietrza. Bardzo polecam przepis do wypróbowania. Recepturę znalazłam na blogu pistachio. Z podanych proporcji wychodzą dwie patery z górką :)




Składniki:
- 2 szklanki mąki pszennej + trochę do podsypywania
- 2 jaja (lub 1 jajo i 2 żółtka)
- 2 łyżki wódki
- 2 łyżki miękkiego masła
- szczypta soli
- 2 łyżki cukru
- 3 pełne łyżki kwaśnej gęstej śmietany
*dodatkowo: cukier puder do oprószenia, tłuszcz do smażenia

Wykonanie:
- wszystkie składniki umieszczamy w misce i zagniatamy ciasto. Można mikserem z hakiem albo ręcznie. Ciasto wyrabiamy dokładanie, powinno być gładkie i elastyczne. Gotowe odstawiamy na kwadrans żeby odpoczęło (przykrywamy foilią żeby nie wyschło)
- w międzyczasie, gdy ciasto odpoczywa rozgrzewamy tłuszcz: dość długo, na małym ogniu
a samo ciasto wielokrotnie składamy i rozwałkowujemy albo po prostu składamy i składamy- ma to na celu wtłoczenie jak największej ilości powietrza w ciasto
- rozwałkowujemy je partiami, staramy się jak najcieniej. Wykrawamy paski, robimi nacięcie w środku przez które przedkładamy jeden koniec. Faworki smażymy partiami na złoty kolor. Usmażone odsączamy z tłuzczu na papierowym ręczniku a gdy ostygną oprószamy cukrem pudrem.

piątek, 29 stycznia 2016

Cenci- włoskie faworki

Smaczne, słodkie i z pomarańczową nutą. Niestety mimo wielkokrotnego składania ciasto nie pokryło się bąbelkami- może a grubo rozwałkowałam... a może to wina rezygnacji z proszku do pieczenia, który był ujęty w przepisie... Niemniej jednak bardzo smaczne, brak bąbli to szczegół formalny- najważniejsze żeby były smaczne i takie są. Polecam. Przepis z MW, podwoiłam propocje- wychodzą dwie spore patery :)


Składniki:
- 500 g mąki pszennej
- 40 g masła
- 40 g cukru
- 4 jaja
- 2 łyłeczki proszku do pieczenia (ja pominęłam)
- skórka otarta z 1 pomarańczy
- szczypta soli
- 4 łyżki wódki lub innego alkoholu (dałam sok z pomarańczy)
* dodatkowo:
- tłuszcz do smażenia
- cukier puder


Wykonanie:
- mąkę przesiewamy do miski, dodajemy cukier, proszek do pieczenia jeśli używamy, miękkie masło, jaja i resztę składników i wyrabiamy. Mikserem z hakiem do ciężkich ciast albo ręcznie. Gotowe ciasto powinno być elastyczne, gładkie, jednolite i gęste jak na pierogi. Gotowe ciasto odstawiamy szczelnie przykryte na kwadrans żeby odpoczęło.
- w międzyczasie zaczynamy rozgrzewać tłuszcz- ważne: na małym ogniu i dość długo. Tłuszcz powinien być gorący ale nie dymić (tradycyjnie smaże na smalcu)
- po kwadransie trzeba intensywnie powałkować ciasto żeby wtłoczyć w nie powietrze. Wielkokrotnie skkładamy je i wałkujemy. Najprościej wykorzystać maszynkę do makaronu, jeśli nie macie pozostaje ręczne wałkowanie- ja robiłam to około 15 minut. Staramy się jak najmniej podsypywać ciasto. Ja nie musiałam tego robić wcale. Ciasto pięknie współpracuje. Tak przygotowane ciasto bardzo cienko rozwałkowujemy i wykrawamy z niego radełkiem albo nożem nieduże prostokąty. Każdy nakrawamy wzdłuż dwukrtonie- chodzi oto żeby powstały w smażącym się cieście pęcherzyki a nie poduszki z powietrzem. Tak przygotowane faworki smażymy na złoty kolor w rozgrzanym tłuszczu.
- usmażone cenci układamy na papierowcych ręcznikach by odsączyć je z nadmiaru tłuszczu. Gdy ostygną obsypujemy cukrem pudrem :)
Smacznego!

piątek, 13 lutego 2015

Kruchy chrust wg przepisu Marii Disslowej

Przepis polecany przez Klaudynę Hebdę. I kiedy naszła mnie straszna ochota na faworki postanowiłam go wypróbować. To przepis przedwojenny, ekonomiczny i bardzo prosty. Ciasto zagniata się błyskawicznie, świetnie się wałkuje. Dodajemy do niego całe jaja, nie ma w nim proszku do pieczenia, ciasta nie uderzamy wałkiem a pięknie rośnie podczas smażenia i faworki są idealnie kruche- pękają podczas jedzenia niczym suche gałązki w lesie ;) Warunek jest jeden: ciasto trzeba bardzo cienko rozwałkować- ale to też nie sprawia żadnego problemu. Uzbrójcie się w cierpliwość- smażenie wymaga około godziny waszego czasu. Ja swoje smażę na smalcu- i uwaga: wczoraj wyczytałam że tłuszcz zwierzęcy może i podwyższa cholesterol, ale podczas podgrzewania do wysokich temperatur nie wydziela rakotwórczych substancji, które byśmy jedli razem ze smażonymi w nim potrawami ;)



Składniki na 2 duże talerze:
- 3 szklanki mąki pszennej- każda z lekką górką
- 3 całe jaja
- 60 g cukru- ja dałam cukier puder- kilka łyżek
- 60 g chłodnego masła
- szczypta soli
- 2 pełne łyżki kwaśnej gęstej śmietany 18 % (około, może trzeba będzie dać ciut więcej)
- cukier puder do oprószenia

Wykonanie:
- wszystkie składniki przekładamy do miski i zaczynamy wyrabiać. Ja robię to ręcznie bo dzięki temu wiem jak bardzo plastyczne jest ciasto i czy jego gęstość trzeba regulować za pomocą kwaśnej śmietany. Zagniatamy zwarte, elastyczne ciasto- nie powinno się kleić. Odstawiamy na pół godziny żeby odpoczęło a potem partiami cienko rozwałkowujemy, wycinamy prostokątne paski, przekładamy jeden z końców przez nacięcie zrobione w środku i smażymy na rozgrzanym tłuszczu na złoty kolor. Jeśli rozwałkowaliście cienko ciasto to na waszych oczach w faworkach będą rosły piękne "bąble". Nie dawałam żadnego alkoholu do ciasta, ale w ogóle nie nasiąkało tłuszczem :) Faworki wyszły kruche i lekkie. Ostudzone warto oprószyć cukrem pudrem.
Gorąco polecam, świetny przepis.

Karnawałowe Słodkości!

czwartek, 24 stycznia 2013

Faworki ekspresowe

Przytaczam nazwę wypieku za autorką wpisu, która poleca przepis jako szybki- fakt ciasto zagniata się łatwo, jest miękkie i elastyczne ale smażenie... to już inna para kaloszy. No ale nikt nie mówił że wszystko będzie ekspresowo. Faworki vel chrust piekłam jak miałam lat naście. Niezależnie od pory roku, po prostu bardzo je lubiłam (jeść) więc dość często pojawiały się na stole. Potem dłuuuga przerwa, dobre parenaście lat. Ale w tym roku mam zamiar ponadrabiać zaległości w słodkościach karnawałowych. Pierwszy na tapetę chrust. Jest chrupiący, taki jak trzeba. Przejrzałam wiele przepisów, w wielu w nich autorzy polecają potłuc ciasto wałkiem żeby je dodatkowo napowietrzyć. Podchodziłam do tematu dość sceptycznie, ale przez kilka minut obijałam ciasto wałkiem i przyznam że partia po napowietrzaniu miała większe bąble. Zatem moi drodzy- uderzamy ciasto wałkiem ;) Z podanych proporcji powstała duża miska wypieku. Przepis z którego korzystałam znajdziecie tu.


Składniki:
- 2.5 szklanki mąki pszennej
- 2 jaja ( można dać same żółtka ale zawsze mam potem problem z białkami)
- 7 łyżek śmietany
- łyżka masła lub smalcu
- 1 łyżka spirytusu lub octu

*do oprószenia cukier puder -ciasto na faworki jest bez cukru
* tłuszcz do smażenia- u mnie tradycyjnie smalec, jeśli źle tolerujecie jego zapach czy inne walory smakowe użyjcie oleju- 1 litr



Wykonanie:
- z podanych składników zagniatamy miękkie i elastyczne ciasto- ilość mąki może się wahać w zależności od wielkości łyżek śmietany jakie dodacie do ciasta. Gotowe uderzamy przez minutę, dwie wałkiem żeby dodatkowo wtłoczyć w nie powietrze. Ciasto dzielimy na części, cienko wałkujemy, podsypując w razie konieczności mąką- polecam wałkować na macie silikonowej. Ciasto kroimy nożem lub radełkiem na wąskie paski, w środku nacinamy pionowo i przekładamy jeden koniec przez powstały otwór. Smażymy partiami w rozgrzanym tłuszczu, odsączamy na papierowym ręczniku a gotowe posypujemy obficie cukrem pudrem.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...