piątek, 28 listopada 2014

Kladdakaka, czyli szwedzkie ciasto czekoladowe

Bardzo proste, czekoladowe ciasto. Swoją drogą, zawsze bawią mnie do łez nazwy szwedzkich specjałów- taki bonus do przepisu ;) Za co lubię szwedzkie przepisy? Za prostotę. Za 3-4 składniki, nie wymagające wielkiego trudu przygotowania i to że zawsze się udają. Hitem lata jest u mnie szwedzkie ciasto z rabarbarem, jesienią uwielbiam zapach bułeczek cynamonowych, przyszła pora na czekoladę! Ciasto, na które przepis zaraz podam to moim zdaniem skandynawski odpowiednik brownie- ciut lżejszy jednak, bo zamiast czekolady dodajemy do ciasta kakao.
Składniki na tortownicę są dość skromne, raptem 2 jaja i 125 g masła, proponuję je powielić (np. dwukrotnie), ale nawet w tej postaci ciasto jest smaczne. Zagapiłam się i piekłam swoje o 7 minut za długo, jeśli będziecie pilnować czasu wskazanego w przepisie- raptem 22 minuty ciasto będzie przyjemniej wilgotne. Jeśli macie gości w progu to ciasto jest idealne. Przygotowanie ciasta zajmie około 10 minut, pieczenie 22. Przepis znalazłam na blogu u Mirabelki.



składniki (na tortownicę 23 cm średnicy)
- 2 duże jaja
- 1/2 szklanki cukru
- 125 g masła
- 1/2 szklanki mąki
- 3-4 łyżki kakao (z górką)

Wykonanie:
- masło rozpuszczamy w rondelku i odstawiamy do przestudzenia
- jaja ubijamy z cukrem aż masa potroi początkową objętość. Wlewamy letnie masło, miksujemy krótko do połączenia, wsypujemy przesianą mąkę i kakao. Mieszamy rózgą lub szpatułką- krótko- tylko do połączenia się składników. Gotowe ciasto przelewamy do tortownicy (dno wyłożone papierem do pieczenia) i pieczemy w temperaturze 160 stopni przez 22 minuty. Ciasto będzie na pewno po tym czasie "mokre" ale to nic. Lekko stężeje po przestudzeniu. Świetne jeszcze lekko ciepłe lub ostudzone.

wtorek, 25 listopada 2014

Drożdżowy zawijaniec z jabłkami w karmelu

Pyszny! Chciałam złapać oddech między pieczeniem tart i padło na ciasto drożdżowe. Nie chciałam robić typowego placka drożdżowego, a że miałam wolne całe popołudnie, postanowiłam zaszaleć i na bieżąco kształtowała się wizja tego wypieku. Ciasto wyszło puszyste, nadziane jabłkami duszonymi w karmelu, polane cytrynowym lukrem dla przełamania słodyczy. Nie mogłam się od niego oderwać. Tak samo proste w przygotowani jak zwykłe ciasto drożdżowe a ile frajdy :) Gorąco polecam


Składniki (ciasto piekłam w tortownicy 23 cm):
* ciasto
- 2 1/2 szklanki mąki pszennej ( użyłam tortowej T 450)
- 20 g świeżych drożdży
- 2/3 szklanki ciepłego mleka
- 50 g masła
- 1 jajo
- 3-4 łyżki cukru
* nadzienie:
- 3-4 kwaśne jabłka
- kilka łyżek cukru (żeby przykrył dno szerokiej patelni)
- 2 łyżeczki soku z cytryny
- łyżeczka cynamonu (lub do smaku)
* lukier:
- cukier puder i sok z cytryny

Wykonanie:
- z podanej ilości ciepłego mleka odejmujemy 2 łyżki, wlewamy je do kubka, dodajemy pokruszone drożdże, łyżeczkę cukru i rozcieramy na pastę. Odstawiamy na 10 minut aż drożdże się spienią. Do pozostałego mleka dodajemy masło i delikatnie podgrzewamy aż masło się rozpuści. Odstawiamy do przestudzenia
- mąkę przesiewamy do miski, dodajemy cukier, mieszamy
- spieniony rozczyn drożdżowy wlewamy do miski z mąką i zaczynamy mieszać mikserem ze świderkami. Wbijamy jajo i nie przestając wyrabiać ciasta wlewamy letnie mleko z masłem. Ciasto wyrabiamy około 10 minut- powinno być gładkie, elastyczne i odstawać od ścianek miski. Może się troszkę kleić, ale takie ma zostać. Wyrobione ciasto odstawiamy na godzinę w ciepłe miejsce aż podwoi objętość
- w międzyczasie przygotowujemy nadzienie: jabłka obieramy, wykrawamy gniazda nasienne, kroimy w kawałki
- na dno szerokiej patelni wsypujemy cienką warstwę cukru, podgrzewamy aż cukier zacznie się topić. Gdy będzie miał jasnozłoty kolor dodajemy jabłka (skropione sokiem z cytryny). Zmniejszamy ogień i smażymy około 7-10 minut, aż jabłka oblepią się karmelem, ale ciągle zachowają kształt. Warto mieć to na uwadze i wybrać jabłka dość twarde i kwaśne. Na sam koniec posypujemy jabłka cynamonem, mieszamy i odstawiamy do przestudzenia.
- Wyrośnięte ciasto rozwałkowujemy na macie lub stolnicy na prostokąt około 40 cm x 30 cm. Będzie miał około 2 cm grubości. Nadzienie układamy na 1/3 wysokości- wzdłuż dłuższego brzegu. Delikatnie zwijamy ciasto w rulon a następnie łączymy ze sobą końce. Ciasto przenosimy do tortownicy, nacinamy promieniście i wstawiamy do piekarnika na 25-30 minut w temperaturze 180 stopni. Ciasto powinno się ładnie zrumienić. Upieczony zawijaniec studzimy i lukrujemy (ucieramy pałką drewnianą cukier puder i sok z cytryny- około 3/4 szklanki cukru pudru i łyżka soku).





piątek, 21 listopada 2014

Tarta z budyniem, gruszkami w karmelu i glazurą z konfitury morelowej

Wiem, jestem monotonna. Nic tylko tarty, budyń, gruszki, karmel i konfitura morelowa....ale nic nie poradzę na to że najprostsze połączenia są najsmaczniejsze. Klasyka broni się sama. Skoro te połączenie jest takie smaczne to nie muszę Was zachęcać do przygotowania tej pysznej tarty.


Składniki (forma 28 cm średnicy):
* ciasto:
- 1 1/2 szklanki mąki pszennej
- 180 g masła lub margaryny do pieczenia ( 3/4 kostki 250 g)
- w pogotowiu: 1-2 łyżki zimnej wody
* budyń:
- budyń śmietankowy lub waniliowy (proszek, 40 g bez cukru)
- 2-3 łyżki cukru (do smaku)
- 450 ml mleka
- 50 g masła
* dodatkowo:
- 3 twarde średniej wielkości gruszki (550-600 g)
- kilka łyżek cukru
- 40 g masła
- kilka łyżek konfitury morelowej (pomarańczowej, z pigwy)

Wykonanie:
- składniki ciasta rozcieramy w palcach aż powstanie kruszonka i zagniatamy jak najszybciej- jeśli składniki nie chcą się połączyć możemy posiłkować się zimną wodą dodaną do zagniatanego ciasta. Gotowym ciastem wylepiamy starannie formę, nakłuwamy widelcem i wstawiamy do lodówki na około 40 minut.
- budyń: przygotowujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu, z tą różnicą że do mleka dodajemy masło, które rozpuści się w nim i nada budyniowi kremowej konsystencji. Gotowy przykrywamy folią, która powinna się stykać z powierzchnią budyniu (nie powstanie kożuch)
- schłodzony spód podpiekamy w piekarniku w 190 stopniach aż nabierze jasno złotego koloru ( około 15-17 minut)
- w międzyczasie na suchej patelni rozpuszczamy cukier do postaci karmelu, gdy będzie miał złoty kolor zmniejszamy gaz pod patelnią, wrzucamy masło i mieszamy aż składniki się połączą. Z obranych gruszek usuwamy gniazda nasienne, kroimy w ćwiartki, przekładamy na patelnie i dusimy przez kilka minut- powinny lekko zmięknąć i całe okryć się karmelem
- na podpieczony spód przelewamy budyń, na wierzchu układamy gruszki, polewamy sosem karmelowym z patelni. Żeby całość nie była zbyt mdła, gruszki smarujemy wybraną konfiturą- ważne żeby była kwaskowata i była z jasnych owoców. Tak przygotowaną tartę ponownie wkładamy do piekarnika i zostawiamy w nim na około 25-30 minut w temperaturze 180 stopni. Upieczoną tartę studzimy i już. Smacznego!




wtorek, 18 listopada 2014

Ciasto pomarańczowe z polewą z białej czekolady

Jeśli zaglądacie regularnie do mnie, to z pewnością już zauważyliście, że ostatnio nic tylko biała czekolada i pomarańcze na okrągło... No ale co zrobić. Przesilenie jesienno-zimowe nie pozostawia wyboru ;) Moja dzisiejsza propozycja to ciasto pomarańczowe z polewą z białej czekolady :) Do ciasta dodajemy całe zmiksowane pomarańcze a nie tylko sok! Żeby jeszcze bardziej Was zachęcić ciasto mieszamy łyżką, podobnie jak to na muffiny, więc nic nie szkodzi na przeszkodzie żeby upiec słodkie babeczki zamiast ciasta. Dodatkowo jest pyszne. To jak, upieczecie? ;) Przepis znalazłam u Sosny- koniecznie przejrzyjcie jego bloga, jest cudny!


Składniki (piekłam w tortownicy 23 cm średnicy):
- 1 2/3 szklanki mąki pszennej
- 1 1/2 pomarańczy (około 300/350 g po obraniu- możecie użyć 3 średniej wielkości mandarynek)
- 1/3 szklanki oleju
- 2 duże jaja
- 1/2 szklanki cukru
- 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka sody
- na polewę: 100 g białej czekolady, 4 łyżki mleka, płaska łyżka masła


Wykonanie:
- obrane pomarańcze miksujemy na puree
- suche składniki przesiewamy i mieszamy ze sobą
- jaja, olej, puree z pomarańczy mieszamy łyżką w drugiej misce i przelewamy do tych wcześniej przygotowanych. Ciasto mieszamy tylko do połączenia suchych i mokrych składników i przelewamy do tortownicy, której dno wyłożone jest papierem do pieczenia.
- ciasto wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około 40 minut. Powinno przejść test suchego patyczka i nabrać złotego koloru.
- upieczone odstawiamy do całkowitego ostygnięcia i następnie polewamy je polewą (mleko i masło doprowadzamy prawie do wrzenia, zdejmujemy z palnika, dodajemy połamaną czekoladę i mieszamy szpatułką aż wszystkie składniki połączą się w dość gęstą, kremową polewę).

Świąteczne słodkości! Wasze pomysły na osłodę jesiennych wieczorów Smaczna Jesień

piątek, 14 listopada 2014

Blondie z kremem pomarańczowym (orange curd)

Pyszne słodkie blondie z nutą pomarańczy zamkniętą w delikatnym kremie . Esencjonalne czekoladowe ciasto i niespodziewany świeży smak pomarańczy. Super smakuje, idealne na jesienne dni.


Składniki na tortownicę 23 cm średnicy:
* ciasto:
- 200 g białej czekolady
- 200 g masła
- 1/4 szklanki cukru
- 3 duże jaja
- 1/2 szklanki mąki + jedna łyżka

* krem pomarańczowy (orange curd)
- 1/2 szklanki soku z pomarańczy
- 3 duże jaja
- 80 g masła
- 80 g cukru


Wykonanie:
- proponuję zacząć od kremu: w rondelku umieszczamy rozbełtane jaja, cukier, sok z pomarańczy, podgrzewamy, a gdy masa zacznie się robić ciepła zaczynamy mieszać zawartość rondelka żeby jajka się nie ścięły do postaci jajecznicy. Dorzucamy pokrojone na kawałki masło i dalej podgrzewamy nie zaprzestając mieszania, aż krem zgęstnieje. Odstawiamy do przestudzenia
- ciasto: masło i białą czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej- to najbezpieczniejszy sposób jeśli nie chcemy żeby czekolada się przypaliła. Czekoladową masę odstawiamy
- jaja ubijamy z cukrem na puch. Masa powinna mieć jasnokremowy kolor i potroić objętość. Przesiewamy mąkę do masy i miksujemy do połączenia składników. Na sam koniec wlewamy masę czekoladowo-maślaną i mieszamy ręcznie za pomocą szpatułki.
- ciasto przelewamy do foremki (dno wyłożone papierem do pieczenia), wyrównujemy. Na wierzchu układamy łyżeczką porcję naszego curdu (kremu może zostać, będzie go trochę więcej niż wymaga przepis). Krem może się zapaść w głąb ciasta- ale to nie szkodzi. Blondie pieczemy w temperaturze 165-170 stopni przez około 25-30 minut. Ciasto po upieczeniu będzie klejące, ale powinno się ściąć na środku. Studzimy na kratce, a zupełnie ostudzone kroimy na kwadraty. Pyszne do popołudniowej kawy.

Wasze pomysły na osłodę jesiennych wieczorów Smaczna Jesień

czwartek, 13 listopada 2014

Ocet jabłkowy (domowy)

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo często używam podczas gotowania octu. Dodaję go do marynat, do surówek, gotowanych buraczków, zakwaszam nim zupy, jeśli uznam że są za mało wyraziste. Ocet do podstawowy produkt u mnie w szafce. Zgroza mnie ogarnia kiedy patrzę na skład gotowych produktów, pełnych konserwantów i innych cudenek, więc żeby mieć super zdrowy i naturalny ocet postanowiłam zrobić go sama :) Domowy ocet to samo zdrowie. Zawiera cenne dla zdrowia kwasy (octowy, mlekowy i cytrynowy), minerały, beta-karoten, witaminy i pektyny. Do przygotowania użyłam jabłek z działki, niczym nie pryskanych więc i Wam polecam kupić jak najzdrowsze i najbardziej naturalne jabłka. Kolor octu może być różny. Jak przygotowywałam go za pierwszym razem miał słomkowo-żółty kolor, tym razem wyszedł cudownie różowy. Nastawienie octu to chwila. Potem musimy poczekać około 4 tygodni aż nasz ocet przefermentuje żeby cieszyć się jego smakiem i walorami zdrowotnymi- myślę że warto i zachęcam do przygotowanie własnego.


Składniki:
- 1 kg jabłek
- 1 1/2 litra przegotowanej wody
- 2-3 łyżki miodu


Wykonanie:
- jabłka porządnie myjemy i kroimy na małe kawałki. Zostawiłam skórki, gniazda nasienne- uważam że to te części jabłek są najbardziej cenne dla produkcji naszego octu
- przegotowaną wodę studzimy, słodzimy miodem i zalewamy w sporym słoju jabłka. Obwiązujemy gazą, cienką ściereczką i zostawiamy w spokoju na 4 tygodnie. W tym miejscu bardzo ważna uwaga: jabłka muszą być całkowicie przykryte wodą- inaczej spleśnieją- i taki ocet nadaje się tylko do wylania. Zatem warto spojrzeć co dnia na nasz słoik czy jabłka zaczynają fermentować (unoszące się bąbelki) i czy przypadkiem nie wydostają się poza linię wody. Osad gromadzący się na dnie jest całkowicie naturalny i nie ma się czym przejmować. Kolor octu będzie różny- zależy w dużym stopniu od jabłek jakich użyjemy.
- po około 4 tygodniach, fermentacja powinna ustać. Jabłka usuwamy, ocet przelewamy przez gazę do słoika czy też innego naczynia, w którym będziemy go przechowywać. Nie ma potrzeby chować go do lodówki. Ocet jest naturalnym konserwantem i sam się konserwuje ;)


piątek, 7 listopada 2014

Tarta migdałowa z gruszkami i glazurą z konfitury morelowej

Niemoc przełamana. Oto tarta. I to nie byle jaka :) Przepyszna! Przyznam się, że miałam obawy przed tartą z nadzieniem migdałowym- toż to cukier ucierany z masłem i zmielonymi migdałami. Ale po upieczeniu okazało się, że wszystko ze sobą współgra. Słodkie migdałowe nadzienie, lekko winna gruszka i kwaskowata konfitura morelowa. Musicie wypróbować bo zapach i smak są obłędne. Dodatkowo tarta jest piękna, złota, błyszcząca i wnosi trochę słońca do naszej kuchni, gdy tak szaro i buro za oknami. Bardzo polecam. Przepis znalazłam na blogu PookCook i powtórzyłam go bez namysłu :)


Składniki (piekłam w formie 28 cm):
* ciasto kruche:
- 1 1/2 szklanki mąki pszennej
- 3/4 kostki masła lub margaryny (kostka=250 g)
- ew. zimna woda (łyżka, dwie)
* nadzienie:
- 80 g miękkiego masła
- 70 g drobnego cukru
- 80 g zmielonych migdałów (zmieliłam migdały w płatkach)
- 1 jajo
- 3 łyżki mąki
- 1 opakowanie cukru z prawdziwą wanilią lub ekstrakt waniliowy (kilka kropel)
- skórka otarta z cytryny
* glazura:
- 1/2 szklanki konfitury z (do wyboru) moreli, pomarańczy


Wykonanie:
- składniki ciasta rozcieramy palcami na okruszki i starając się działać szybko zagniatamy je w elastyczne ciasto. W razie problemów z zagnieceniem dodajemy łyżkę, dwie wody. Wylepiamy nim formę, mocno przyciskając do rantu. Nakłuwamy widelcem i schładzamy około 40 minut w lodówce
- farsz: masło ucieramy z cukrem na puszystą masę. Wbijamy jajo, miksujemy do połączenia i następnie wsypujemy mąkę, migdały, esencję lub cukier, skórkę z cytryny. Ucieramy do otrzymania jednolitej masy (zajmie to chwilę). Gotową masę schładzamy w lodówce (10-15 minut)
- gruszki obieramy i kroimy w cienkie plastry- możemy dodatkowo skropić je sokiem z cytryny- nie ściemnieją
- schłodzony spód podpiekamy przez około 10 minut w piekarnik nagrzanym do 180-190 stopni. Wyjmujemy z piekarnika, rozsmarowujemy nadzienie migdałowe, na którym układamy plasterki gruszki i ponownie wkładamy do piekarnika nastawionego na 190 stopni. Pieczemy przez około 20 minut, wysuwamy z piekarnika, pędzlem silikonowym rozsmarowujemy konfiturę (cienką warstwą) i znów wkładamy do piekarnika na około 7 minut. Upieczona tarta powinna mieć złote brzegi, masa migdałowa powinna być ścięta, glazura błyszcząca.

Wariacje z gruszką W orzechowym raju 3 Smaczna Jesień

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...