Bardzo pyszna wariacja na temat szparagów :) Jak to w przypadku makaronu danie błyskawiczne do przygotowania. Mam wrażenie że latem makarony stanowią 90 procent moich posiłków. Ale nie narzekam :) Jest szybko, pysznie, zdrowo i sezonowo. Tym razem białe szparagi i łosoś.
Składniki (na 2- 3 porcje)
- 400-500 ulubionego makaronu
- pęczek białych szparagów
- 100 g wędzonego łososia
- 2 garści rukoli
- pestki słonecznika
- 2 łyżki kaparów
- 2 ząbki czosnku, oliwa z oliwek, sól, pieprz
Wykonanie:
- zagotowujemy w garnku mocno osoloną wodę. Będziemy w niej gotować najpierw szparagi a potem makaron
- w międzyczasie obieramy szparagi obieraczką do warzyw z łykowatej wierzchniej warstwy i wrzucamy je na 4-5 minuty do gotującej się wody na makaron. Po tym czasie wyjmujemy i kroimy na mniejsze kawałki. Wodę następnie wykorzystujemy do ugotowania makaronu
- w głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę, dodajemy posiekany czosnek i przesmażamy razem kilkadziesiąt sekund. Dodajemy kapary, szparagi. Mieszamy razem, wrzucamy ugotowany makaron, łososia, rukole i mieszamy razem z sosem. Dodajemy jeszcz kilka chlustów oliwy z pierwszego tłoczenia, uprażone pestki słonecznika i podajemy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łosoś. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łosoś. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 31 maja 2016
czwartek, 25 lipca 2013
Jeść po szwedzku
Chociaż sama wyprawa krajoznawcza była ekscytująca, to nie zapominajmy, że tematem przewodnim wyprawy do Szwecji było jedzenie:) Jedliśmy dużo i smacznie. Ucztowaliśmy od rana do wieczora, a kalorie spalaliśmy podczas wędrowania i zwiedzania. Takiego połączenia przyjemnego z pożytecznym życzę wszystkim. Ale do rzeczy :)
Mieliśmy okazję zjeść i posłuchać o tradycyjnym jedzeniu w Szwecji, w której jada się prosto ale smacznie. Szwecja na przestrzeni wieków korzystała głównie z bogactw naturalnych, czyli zasobów morza. Nie dziwi zatem, że na talerzach chętnie pojawia się śledź w bardzo wielu odsłonach: chętnie podaje się go na słodko, w towarzystwie przypraw korzennych czy skórki pomarańczy. Jada się go również w sosie musztardowym lub w towarzystwie dużej ilości kopru i czosnku. Istnieje również bardzo specyficzna postać śledziowego przysmaku: śledź fermentowany. Podczas specjalnego procesu, mocno posolony śledź pozostawiany jest sam sobie w zamkniętej hermetycznie puszce i poddawany procesowi dojrzewania. Puszka pęcznieje, ryba fermentuje. Gdy odważymy się na konsumpcję owego przysmaku warto zadbać o przewiewne, raczej bezludne miejsce, gdyż podobno otwieranie puszki to bardzo ekstremalne przeżycie dla naszych nosów. Tak przyrządzonego śledzia albo się kocha albo nienawidzi. Nie próbowałam, ale nie wiem czy znalazłabym w sobie odwagę, mimo że praktycznie jadam wszystko ;) Na co dzień jada się jednak mniej kontrowersyjne posiłki ;)
Nasz pierwszy posiłek mieliśmy okazję skosztować w Kaseberga. Zrelaksowani magią kamiennego kręgu Ales Stenar zebraliśmy siły na jedzenie ;) Nasze kroki skierowaliśmy do urokliwej mariny, gdzie w przybrzeżnej knajpce zamówiliśmy ryby. Mieliśmy w planach żeby każdy zamówił coś innego, ale skończyło się jak zawsze: wszyscy rzucili się na makrelę i panierowany filet ;) Makrela podana była na zimno; zamarynowana w aromatycznych przyprawach prezentowała się niezwykle apetycznie i okazała się przepyszna. Na talerzu znalazł się również sos z koperkiem i sałatka ziemniaczana. Zamówiony przeze mnie filet był przygotowany w chrupiącej panierce, ryba była soczysta i lekka a podana w towarzystwie frytek i sałatki jajecznej.
Po całodniowym zwiedzaniu dotarliśmy do Malmo, gdzie w restauracji Ratusz, do której na lunch zaprosił nas gospodarz wycieczki, mieliśmy okazję skosztować trzydaniowy "typowy" szwedzki posiłek. Nie były to co prawda znane chyba wszystkim sławne szwedzki klopsiki w sosie koperkowym ale było równie pysznie.
Na przystawkę podano nam wędzoną pierś z kaczki w towarzystwie pysznego dipu i sałatki z młodych listków botwiny z lekkim winegretem.
Jeśli chodzi o tradycje kulinarne, w Szwecji bardzo chętnie jada się ryby; wieprzowina trafia na stoły podczas świąt Bożego Narodzenia, kiedy to tradycyjnie gotuje się szynkę w wywarze warzywnym z przyprawami a następnie studzi i podaje w wersji na zimno z sosem z musztardy.
Mieliśmy okazję zjeść i posłuchać o tradycyjnym jedzeniu w Szwecji, w której jada się prosto ale smacznie. Szwecja na przestrzeni wieków korzystała głównie z bogactw naturalnych, czyli zasobów morza. Nie dziwi zatem, że na talerzach chętnie pojawia się śledź w bardzo wielu odsłonach: chętnie podaje się go na słodko, w towarzystwie przypraw korzennych czy skórki pomarańczy. Jada się go również w sosie musztardowym lub w towarzystwie dużej ilości kopru i czosnku. Istnieje również bardzo specyficzna postać śledziowego przysmaku: śledź fermentowany. Podczas specjalnego procesu, mocno posolony śledź pozostawiany jest sam sobie w zamkniętej hermetycznie puszce i poddawany procesowi dojrzewania. Puszka pęcznieje, ryba fermentuje. Gdy odważymy się na konsumpcję owego przysmaku warto zadbać o przewiewne, raczej bezludne miejsce, gdyż podobno otwieranie puszki to bardzo ekstremalne przeżycie dla naszych nosów. Tak przyrządzonego śledzia albo się kocha albo nienawidzi. Nie próbowałam, ale nie wiem czy znalazłabym w sobie odwagę, mimo że praktycznie jadam wszystko ;) Na co dzień jada się jednak mniej kontrowersyjne posiłki ;)Nasz pierwszy posiłek mieliśmy okazję skosztować w Kaseberga. Zrelaksowani magią kamiennego kręgu Ales Stenar zebraliśmy siły na jedzenie ;) Nasze kroki skierowaliśmy do urokliwej mariny, gdzie w przybrzeżnej knajpce zamówiliśmy ryby. Mieliśmy w planach żeby każdy zamówił coś innego, ale skończyło się jak zawsze: wszyscy rzucili się na makrelę i panierowany filet ;) Makrela podana była na zimno; zamarynowana w aromatycznych przyprawach prezentowała się niezwykle apetycznie i okazała się przepyszna. Na talerzu znalazł się również sos z koperkiem i sałatka ziemniaczana. Zamówiony przeze mnie filet był przygotowany w chrupiącej panierce, ryba była soczysta i lekka a podana w towarzystwie frytek i sałatki jajecznej.
Na lepsze trawienie wypiliśmy lokalne i dość mocne na jak na szwedzki warunki piwo o mocy 5 % ;)
Na przystawkę podano nam wędzoną pierś z kaczki w towarzystwie pysznego dipu i sałatki z młodych listków botwiny z lekkim winegretem.
Jeśli chodzi o tradycje kulinarne, w Szwecji bardzo chętnie jada się ryby; wieprzowina trafia na stoły podczas świąt Bożego Narodzenia, kiedy to tradycyjnie gotuje się szynkę w wywarze warzywnym z przyprawami a następnie studzi i podaje w wersji na zimno z sosem z musztardy.
Jako danie główne zjedliśmy klasykę kuchni szwedzkiej, czyli gravlax. Surowy filet z łososia marynowany jest w soli, skórce z pomarańczy, cukrze i pieprzu. Ryba spędza w tej marynacie kilka dni, a następnie pokrojona w plastry trafia na talerz lub na kanapki. Nasz gravlax zjedliśmy razem z młodymi ziemniaczkami z wody, które ugotowane zostały w mundurkach (dodatkowo uduszone w śmietance i doprawione dużą ilością koperku i fenkułu). Porcja była bardzo duża, i choć pomału brakowało mi miejsca w żołądku, to jednak nie mogłam się oprzeć i zjadłam ją całą!
Jako zwieńczenie obiadu podano nam lekki i pyszny deser: lody śmietankowe z bitą śmietaną i słodkimi truskawkami, które co tu dużo pisać, pachniały intensywnie i były o wiele smaczniejsze niż tegoroczne w Polsce.
Z czym kojarzyć mi się będzie kulinarna Szwecja? Na pewno z pysznymi rybami! Gravlax marynowany w soku z pomarańczy smakował obłędnie, a truskawki kusiły tak bardzo, że deser zjadłam do ostatniej łyżeczki. Świeże składniki sprawiają, że nawet proste danie smakuje wykwintnie. Uwielbiam prostą i smaczną kuchnie, gdzie smak dania to smak poszczególnych składników.
poniedziałek, 15 lipca 2013
Pasta z brzuszkami z łososia w kremowym sosie
W drodze do domu spostrzegłam wędzone brzuszki z łososia i postanowiłam zrobić na obiad makaron ;) Oczywiście zapomniałam o najważniejszym składniku czyli o makaronie i moje zakupy w sklepie "po drodze" skończyły się krążeniem po sklepach z coraz cięższymi torbami, no ale jak ktoś nie ma w głowie to ma w nogach ;) Koniec końców przygotowałam pyszną pastę z sosem na bazie białego wina i jogurtu z serkiem mascarpone, ze startą skórką z cytryny i wędzonymi brzuszkami. Jeśli lubicie takie smaki gorąco polecam przepis do wypróbowania.
Składniki na 2-3 porcje
- ulubiona krótka pasta (około 350 g)
- 200 g wędzonych brzuszków z łososia
- 1/2 szklanki białego wina (opcja)
- 1 kremowy jogurt z serkiem mascarpone (np. Piątnicy) lub słodka śmietana kremówka (wersja ze zwiększoną kalorycznością)
- skórka starta z 1/2 cytryny
- łyżeczka kaparów (opcja)
- tłuczony zielony pieprz, biały pieprz, sól, oliwa
- drobno posiekana 1 średnia cebula
- drobno posiekana natka pietruszki (1 pęczek)
wykonanie:
- makaron przygotowujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu ( pamiętamy o mocnym osoleniu wrzątku)
- w międzyczasie przygotowujemy sos: posiekaną cebulę przesmażamy na oliwie- nie dopuszczamy do zrumienienia, wystarczy że cebula się zeszkli; zwiększamy ogień, dolewamy wino i czekamy aż jego objętość się zredukuje. Patelnię zdejmujemy z ognia dodajemy jogurt z mascarpone lub kremówkę, mieszamy całość, doprawiamy solą, pieprzem, pieprzem tłuczonym (jeśli mamy pod ręką), startą skórką z cytryny. Na koniec dodajemy mięso z brzuszków i mieszamy. Jeśli mamy ochotę możemy dodać łyżeczkę kaparów, ale na pewno całość obficie posypujemy natką z pietruszki. Danie jest smaczne na ciepło ale równie dobrze smakuje na zimno.
Składniki na 2-3 porcje
- ulubiona krótka pasta (około 350 g)
- 200 g wędzonych brzuszków z łososia
- 1/2 szklanki białego wina (opcja)
- 1 kremowy jogurt z serkiem mascarpone (np. Piątnicy) lub słodka śmietana kremówka (wersja ze zwiększoną kalorycznością)
- skórka starta z 1/2 cytryny
- łyżeczka kaparów (opcja)
- tłuczony zielony pieprz, biały pieprz, sól, oliwa
- drobno posiekana 1 średnia cebula
- drobno posiekana natka pietruszki (1 pęczek)
wykonanie:
- makaron przygotowujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu ( pamiętamy o mocnym osoleniu wrzątku)
piątek, 4 stycznia 2013
Pipe rigate z łososiem, kaparami i orzechami włoskimi
W poprzednim życiu musiałam być chyba Włoszką... uwielbiam makarony w każdej konfiguracji i z każdym dodatkiem. Tym razem pyszna propozycja na pastę z łososiem, kaparami, podprażonymi orzechami włoskimi w kremowym lekkim sosie. Niebo w gębie. Musicie wypróbować. Przepis znalazłam na KS, klik.
Składniki:
- ulubiona pasta- około 250-300 g- użyłam pipe rigate (kolanka)
- 150 g wędzonego łososia (może być pieczony jeśli macie takiego)
- 2-3 łyżki kaparów (wedle uznania)
- kilka orzechów włoskich
- 1 mała cebula, lub 1/2 większej
- 2 ząbki czosnku
- kilka łyżek śmietany kremówki (płynnej)
- sok z 1/3 cytryny lub odrobina białego wina (opcja)
- oliwa z oliwek
- sól, pieprz
- kilka listków bazylii
Wykonanie:
- makaron gotujemy zgodnie z instrukcją w dużej ilości osolonej wody
- w międzyczasie zabieramy się za sos: drobno posiekaną cebulę, czosnek i pokruszone orzechy podsmażamy na 2-3 łyżkach oliwy z oliwek. Po kilku minutach dodajemy łososia, delikatnie podgrzewamy, dodajemy kapary, sok z cytryny, na samym końcu jeszcze odrobinę oliwy i śmietankę- prawdopodobnie się zetnie- jeśli chcemy uniknąć tego pomijam w przepisie sok z cytryny ale uważam że świetnie podkreśla smak łososia więc ja u siebie zostawiam. Sos aromatyzujemy porwanymi listkami bazylii, doprawiamy solą i pieprzem, mieszamy z ugotowanym al dente makaronem. Podajemy natychmiast.
Składniki:
- ulubiona pasta- około 250-300 g- użyłam pipe rigate (kolanka)
- 150 g wędzonego łososia (może być pieczony jeśli macie takiego)
- 2-3 łyżki kaparów (wedle uznania)
- kilka orzechów włoskich
- 1 mała cebula, lub 1/2 większej
- 2 ząbki czosnku
- kilka łyżek śmietany kremówki (płynnej)
- sok z 1/3 cytryny lub odrobina białego wina (opcja)
- oliwa z oliwek
- sól, pieprz
- kilka listków bazylii
Wykonanie:
- makaron gotujemy zgodnie z instrukcją w dużej ilości osolonej wody
- w międzyczasie zabieramy się za sos: drobno posiekaną cebulę, czosnek i pokruszone orzechy podsmażamy na 2-3 łyżkach oliwy z oliwek. Po kilku minutach dodajemy łososia, delikatnie podgrzewamy, dodajemy kapary, sok z cytryny, na samym końcu jeszcze odrobinę oliwy i śmietankę- prawdopodobnie się zetnie- jeśli chcemy uniknąć tego pomijam w przepisie sok z cytryny ale uważam że świetnie podkreśla smak łososia więc ja u siebie zostawiam. Sos aromatyzujemy porwanymi listkami bazylii, doprawiamy solą i pieprzem, mieszamy z ugotowanym al dente makaronem. Podajemy natychmiast.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









