Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryby. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 lipca 2013

Jeść po szwedzku

Chociaż sama wyprawa krajoznawcza była ekscytująca, to nie zapominajmy, że tematem przewodnim wyprawy do Szwecji było jedzenie:) Jedliśmy dużo i smacznie. Ucztowaliśmy od rana do wieczora, a kalorie spalaliśmy podczas wędrowania i zwiedzania. Takiego połączenia przyjemnego z pożytecznym życzę wszystkim. Ale do rzeczy :)

Mieliśmy okazję zjeść i posłuchać o tradycyjnym jedzeniu w Szwecji, w której jada się prosto ale smacznie. Szwecja na przestrzeni wieków korzystała głównie z bogactw naturalnych, czyli zasobów morza. Nie dziwi zatem, że na talerzach chętnie pojawia się śledź w bardzo wielu odsłonach: chętnie podaje się go na słodko, w towarzystwie przypraw korzennych czy skórki pomarańczy. Jada się go również w sosie musztardowym lub w towarzystwie dużej ilości kopru i czosnku. Istnieje również bardzo specyficzna postać śledziowego przysmaku: śledź fermentowany. Podczas specjalnego procesu, mocno posolony śledź pozostawiany jest sam sobie w zamkniętej  hermetycznie puszce i poddawany procesowi dojrzewania. Puszka pęcznieje, ryba fermentuje. Gdy odważymy się na konsumpcję owego przysmaku warto zadbać o przewiewne, raczej bezludne miejsce, gdyż podobno otwieranie puszki to bardzo ekstremalne przeżycie dla naszych  nosów. Tak przyrządzonego śledzia albo się kocha albo nienawidzi. Nie próbowałam, ale nie wiem czy znalazłabym w sobie odwagę, mimo że praktycznie jadam wszystko ;) Na co dzień jada się jednak mniej kontrowersyjne posiłki ;)
Nasz pierwszy posiłek mieliśmy okazję skosztować w Kaseberga. Zrelaksowani magią kamiennego kręgu Ales Stenar zebraliśmy siły na jedzenie ;) Nasze kroki skierowaliśmy do urokliwej mariny, gdzie w przybrzeżnej knajpce zamówiliśmy ryby. Mieliśmy w planach żeby każdy zamówił coś innego, ale skończyło się jak zawsze: wszyscy rzucili się na makrelę i panierowany filet ;) Makrela podana była na zimno; zamarynowana w aromatycznych przyprawach prezentowała się niezwykle apetycznie i okazała się przepyszna. Na talerzu znalazł się również sos z koperkiem i sałatka ziemniaczana. Zamówiony przeze mnie filet był przygotowany w chrupiącej panierce, ryba była soczysta i lekka a podana w towarzystwie frytek i sałatki jajecznej.


Na lepsze trawienie wypiliśmy lokalne i dość mocne na jak na szwedzki warunki piwo o mocy 5 % ;)


Po całodniowym zwiedzaniu dotarliśmy do Malmo, gdzie w restauracji Ratusz, do której na lunch zaprosił nas gospodarz wycieczki, mieliśmy okazję skosztować trzydaniowy "typowy" szwedzki posiłek. Nie były to co prawda znane chyba wszystkim sławne szwedzki klopsiki w sosie koperkowym ale było równie pysznie.

Na przystawkę podano nam wędzoną pierś z kaczki w towarzystwie pysznego dipu i sałatki z młodych listków botwiny z lekkim winegretem.

Jeśli chodzi o tradycje kulinarne, w Szwecji bardzo chętnie jada się ryby; wieprzowina trafia na stoły podczas świąt Bożego Narodzenia, kiedy to tradycyjnie gotuje się szynkę w wywarze warzywnym z przyprawami a następnie studzi i podaje w wersji na zimno z sosem z musztardy.


Jako danie główne zjedliśmy klasykę kuchni szwedzkiej, czyli gravlax. Surowy filet z łososia marynowany jest w soli, skórce z pomarańczy, cukrze i pieprzu. Ryba spędza w tej marynacie kilka dni, a następnie pokrojona w plastry trafia na talerz lub na kanapki. Nasz gravlax zjedliśmy razem z młodymi ziemniaczkami z wody, które ugotowane zostały w mundurkach (dodatkowo uduszone w śmietance i doprawione dużą ilością koperku i fenkułu). Porcja była bardzo duża, i choć pomału brakowało mi miejsca w żołądku, to jednak nie mogłam się oprzeć i zjadłam ją całą! 


Jako zwieńczenie obiadu podano nam lekki i pyszny deser: lody śmietankowe z bitą śmietaną i słodkimi truskawkami, które co tu dużo pisać, pachniały intensywnie i były o wiele smaczniejsze niż tegoroczne w Polsce.

Z czym kojarzyć mi się będzie kulinarna Szwecja? Na pewno z pysznymi rybami! Gravlax marynowany w soku z pomarańczy smakował obłędnie, a truskawki kusiły tak bardzo, że deser zjadłam do ostatniej łyżeczki. Świeże składniki sprawiają, że nawet proste danie smakuje wykwintnie. Uwielbiam prostą i smaczną kuchnie, gdzie smak dania to smak poszczególnych składników. 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...