Przyznam że pierwszy raz użyłam pieczonej dyni do pieczenia ciasta i warto było poświęcić 1.5 na przygotowania żeby potem móc zjeść tak pyszny chlebek. Lekko słodki, korzenny, wilgotny o aromacie dyni i pomarańczy. Trochę taki świąteczny klimat, ale też pięknie pachnące ciasto w jesiennym klimacie. Wykorzystałam dynię, która ma fajny orzechowy posmak i świetnie wkomponowała się w smak przypraw korzennych, orzechów i rodzynek. Bardzo prosty wypiek- wszystkie składniki mieszamy łyżką i przygotowujemy tak jak muffiny. Najdłużej zajmuje pieczenie dyni, więc jeśli chcecie zaoszczędzić trochę czasu na przyszłość upieczcie więcej dyni a niewykorzystane puree zamknijcie w słoiczkach i zapasteryzujcie na później- na pewno się przyda :) Przepis od Wiosenki z moim zmianami.
Składniki na formę do keksa (około 27*9 cm)
- 2 szklanki mąki pszennej (wybrałam typ 650)
- 1/2 szklanki cukru
- 1/2 szklanki oleju
- sok z 1/2 pomarańczy (można też dodać otartą skórkę)
- 1 szklanka puree*z dyni
- 2 duże jaja (lub 3 mniejsze)
- 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 garści rodzynek
- 3/4 szklanki orzechów włoskich
- 3 łyżeczki przyprawy korzennej (lub wedle uznania)
Wykonanie:
- suche i mokre składniki umieszczamy w osobnych miskach. Mąkę, cukier, proszek do pieczenia, przyprawę korzenną w jednej a w drugiej puree, sok z pomarańczy, olej, jaja. Zawartość każdej mieszamy a następnie mokre dodajemy do suchych, mieszamy łyżką, dodajemy orzechy i rodzynki i ciasto przekładamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia.
- pieczemy w temperaturze 180 stopni przez około 40-50 minut- do suchego patyczka. Warto już sprawdzić po 40 minutach. Kroimy wystudzone.
- pyszne na podwieczorek jak i drugie śniadanie :)
* puree z dyni: dynię kroimy w plastry, układamy skóra do dołu w żaroodpornym naczyniu i pieczemy przez około godzinę lub nieco dłużej w temperaturze 170 stopni.- Widelec wbity w miąższ powinien bez problemu wskazać że dynia się upiekła. Lekko przestudzone upieczone kawałki dyni wydrążamy łyżką a miąższ blendujemy na puree.
poniedziałek, 13 października 2014
czwartek, 9 października 2014
Makaron z cukinią, kwiatami, bazylią w kremowym sosie
Bardzo sceptycznie podchodziłam do pomysłu przygotowania tego makaronu. Jak to??! Cukinia, kwiaty cukinii i śmietanka kremowa? Prędzej w tym miejscu widziałam pomidory, ale postanowiłam zaryzykować i opłaciło się :) Zainspirowałam się przepisem z Kwestii Smaku. Od siebie dodałam cieniutko pokrojoną pieczoną szynkę (tak, recykling obiadu dnia poprzedniego). Pyszny, szybki obiad. Cukinia smażona dosłownie przez chwilę przyjemnie chrupie :) Super ekspresowe i pełne smaku. Bardzo polecam!
Składniki na 4 porcje:
- 400 g ulubionego makaronu
- 100 pieczeni, szynki, boczku- cienko pokrojonych (opcja, możecie przygotować bez mięsa)
- 200 g młodej cukinii- użyłam odmian o zielonej i żółtej skórce
- 3 ząbki czosnku
- 1/2 papryczki chili
- 6 kwiatów cukinii
- 50 g masła+ oliwa do smażenia
- 120 ml śmietanki 30%
- garść świeżych liści bazylii
- sól i pieprz
Wykonanie:
- cukinie kroimy w cienkie półplasterki, kwiaty na pół (usuwamy pręciki i słupki), siekamy drobno chili i czosnek
- wstawiamy mocno osoloną wodę do ugotowania makaronu i przygotowujemy go zgodnie z instrukcją na opakowaniu
- oliwę i masło rozpuszczamy w głębokiej patelni, podsmażamy mięso jeśli używamy, dodajemy czosnek, chili, cukinię i kwiaty. Przesmażamy wszystko dosłownie minutę dwie- cukinia musi być jędrna. Sos zagęszczamy śmietanką kremówką, dodajemy listki bazylii, doprawiamy solą i pieprzem.
Mieszamy z makaronem ugotowanym al dente. Smacznego :)
Składniki na 4 porcje:
- 400 g ulubionego makaronu
- 100 pieczeni, szynki, boczku- cienko pokrojonych (opcja, możecie przygotować bez mięsa)
- 200 g młodej cukinii- użyłam odmian o zielonej i żółtej skórce
- 3 ząbki czosnku
- 1/2 papryczki chili
- 6 kwiatów cukinii
- 50 g masła+ oliwa do smażenia
- 120 ml śmietanki 30%
- garść świeżych liści bazylii
- sól i pieprz
Wykonanie:
- cukinie kroimy w cienkie półplasterki, kwiaty na pół (usuwamy pręciki i słupki), siekamy drobno chili i czosnek
- wstawiamy mocno osoloną wodę do ugotowania makaronu i przygotowujemy go zgodnie z instrukcją na opakowaniu
- oliwę i masło rozpuszczamy w głębokiej patelni, podsmażamy mięso jeśli używamy, dodajemy czosnek, chili, cukinię i kwiaty. Przesmażamy wszystko dosłownie minutę dwie- cukinia musi być jędrna. Sos zagęszczamy śmietanką kremówką, dodajemy listki bazylii, doprawiamy solą i pieprzem.
Mieszamy z makaronem ugotowanym al dente. Smacznego :)
poniedziałek, 6 października 2014
Gnocchci z ricottą, masłem szałwiowym i kwiatami cukinii
Takie dobre że zostały zjedzone prawie na jeden raz, mimo że porcja była z kilograma ziemniaków :) Delikatne, lekkie jak puch, o wyczuwalnym smaku ricotty, dodatkowo polane lekko palonym masłem z chrupiącymi listkami szałwii i kwiatami cukinii. Mega smakołyk, bardzo prosty w przygotowaniu! Jeśli kupicie odpowiednie ziemniaki, z dużą ilości skrobi, ricottę a może na parapecie macie świeżą szałwię to macie już prawie pyszny obiad. Prawie? No tak, samo się nie zrobi, ale godzina pracy warta jest nagrody jaką jest to pyszne danie. Bardzo polecam.
Składniki na 3-4 porcje ( wszystko zależy od apetytu;)
- 1 kg ziemniaków- użyłam świeżo ugotowanych
- 1 opakowanie ricotty (250 g)
- mąka pszenna typ 650- ile zabierze ciasto- ale przynajmniej 3/4 -1 szklanki i więcej
- sól, pieprz do smaku
- masło (około 70g), szałwia (duża garść liści) i kwiaty cukinii do podania
Wykonanie:
- zagotowujemy osoloną wodę do gotowania gnocchi
- świeżo ugotowane ziemniaki starannie ubijamy tłuczkiem na puch, żeby nie było żadnych grudek! Dodajemy ricottę, doprawiamy solą i pieprzem, mieszamy łyżką i zaczynamy dodawać przesianą mąkę- to ważne żeby mąki było tyle żeby kluseczki się nie rozpadały podczas gotowania ale nie więcej. Im mniej mąki tym bardziej delikatne i puszyste gnocchi, więc proponuję dodać 3/4 szklanki mąki do ciasta, wymieszać/ wyrobić dłonią, uformować kluseczkę na próbę- ja to robię za pomocą dużej i małej łyżeczki- formuje kształt wrzeciona i już. Jeśli próbna kluska się rozkleja podczas gotowania dodajemy więcej mąki, wyrabiamy i ponawiamy próbę gotowania. Jeśli gnocchi zachowuje kształt to gotujemy pozostałe kluski. Czas gotowania- wyjmujemy minutę po wypłynięciu.
- masło roztapiamy na patelni, dodajemy liście szałwii, kwiaty cukinii (uprzednio oczyszczone z pręcików, umyte i wysuszone na ręczniku papierowym) i smażymy aż masło lekko zbrązowieje a szałwia stanie się chrupiąca. Tak przygotowanym masłem polewamy porcje gnocchi i delektujemy się :)
Składniki na 3-4 porcje ( wszystko zależy od apetytu;)
- 1 kg ziemniaków- użyłam świeżo ugotowanych
- 1 opakowanie ricotty (250 g)
- mąka pszenna typ 650- ile zabierze ciasto- ale przynajmniej 3/4 -1 szklanki i więcej
- sól, pieprz do smaku
- masło (około 70g), szałwia (duża garść liści) i kwiaty cukinii do podania
Wykonanie:
- zagotowujemy osoloną wodę do gotowania gnocchi
- świeżo ugotowane ziemniaki starannie ubijamy tłuczkiem na puch, żeby nie było żadnych grudek! Dodajemy ricottę, doprawiamy solą i pieprzem, mieszamy łyżką i zaczynamy dodawać przesianą mąkę- to ważne żeby mąki było tyle żeby kluseczki się nie rozpadały podczas gotowania ale nie więcej. Im mniej mąki tym bardziej delikatne i puszyste gnocchi, więc proponuję dodać 3/4 szklanki mąki do ciasta, wymieszać/ wyrobić dłonią, uformować kluseczkę na próbę- ja to robię za pomocą dużej i małej łyżeczki- formuje kształt wrzeciona i już. Jeśli próbna kluska się rozkleja podczas gotowania dodajemy więcej mąki, wyrabiamy i ponawiamy próbę gotowania. Jeśli gnocchi zachowuje kształt to gotujemy pozostałe kluski. Czas gotowania- wyjmujemy minutę po wypłynięciu.- masło roztapiamy na patelni, dodajemy liście szałwii, kwiaty cukinii (uprzednio oczyszczone z pręcików, umyte i wysuszone na ręczniku papierowym) i smażymy aż masło lekko zbrązowieje a szałwia stanie się chrupiąca. Tak przygotowanym masłem polewamy porcje gnocchi i delektujemy się :)
czwartek, 2 października 2014
Sernik kokosowy z ganache z białej czekolady
Upieczony jako prezent na Dzień Chłopaka. Szczerze, to ja nie świętuję takich dni za bardzo, ale każdy pretekst jest dobry żeby upiec sernik. Ten wyszedł idealny. Równy jak stół, zwarty, kremowy, mocno kokosowy. Na spodzie z ciastek żeby było szybciej, udekorowany kremem z białej czekolady. Pyszny. Musicie wypróbować. Atut- sam się robi. Bez jaj- zachowuje śnieżnobiały kolor. Konsystencji nadaje mu lekko ubita kremówka i śmietanka kokosowa. Bardzo polecam. To chyba mój najlepszy sernik do tej pory.
Składniki na tortownicę 23 cm:
* spód:
- 1 opakowanie ciastek kakaowych (170 g)
- 50 g rozpuszczonego masła
- 30 g wiórków kokosowych
* masa serowa:
- 500 g ulubionego twarogu zmielonego przynajmniej dwukrotnie lub serka z wiaderka do serników
- 1/2 szklanki cukru lub więcej wg upodobań
- 80 g wiórków kokosowych
- śmietana kokosowa zebrana ze schłodzonej puszki mleka kokosowego
- 1/2 szklanki śmietany kremówki
- 3 łyżki mąki pszennej (lub budyń kokosowy- sam proszek)
* ganache:
- 1/2 szklanki śmietany kremówki
- 100 g białej czekolady dobrej jakości
Wykonanie:
- spód tortownicy wykładamy papierem do pieczenia
- ciastka mielimy na pył lub rozbijamy wałkiem na okruchy; dodajemy roztopione masło, wiórki i mieszamy łyżką, aż powstanie coś na podobieństwo mokrego piasku. Przekładamy do tortownicy, przyciskając mocno łyżką wyrównujemy. Schładzamy przez pół godziny w lodówce a następnie podpiekamy w piekarniku, w temperaturze 180 stopni przez 7-8 minut.
- masa serowa: do miski przekładamy twaróg, cukier, śmietanę kokosową (oddzieli się po schłodzeniu puszki przez noc w lodówce), wiórki, przesiewamy mąkę pszenną i miksujemy bardzo krótko- tylko do połączenia składników. Kremówkę w osobnej misce ubijamy na półsztywno a następnie mieszamy szpatułką z masą serową. Przekładamy na podpieczony spód, wyrównujemy i pieczemy w temperaturze 140 stopni przez godzinę. Sernik powinien się ściąć, jednak nie przyrumienić. Jeśli w trakcie pieczenia zacznie się przypiekać warto go przykryć folią aluminiową żeby pozostał biały. Upieczony studzimy najpierw w zamkniętym piekarniku, następnie na kratce. Dzięki temu, że składniki zostały tylko wymieszane będzie równy (nie jest napowietrzony więc nie ma prawa opaść;)
- ganache: śmietankę doprowadzamy prawie do wrzenia, zdejmujemy z gazu, dodajemy połamaną czekoladę i rozpuszczamy ją w gorącej śmietanie. Mieszamy szpatułką aż uzyskamy lśniącą i gładką kremową masę. Gdy lekko przestygnie i zgęstnieje wylewamy nasz ganache na sernik, który przed podaniem powinien się schłodzić przez noc w lodówce.
Smacznego! Naprawdę warto wypróbować :)
Składniki na tortownicę 23 cm:
* spód:
- 1 opakowanie ciastek kakaowych (170 g)
- 50 g rozpuszczonego masła
- 30 g wiórków kokosowych
* masa serowa:
- 500 g ulubionego twarogu zmielonego przynajmniej dwukrotnie lub serka z wiaderka do serników
- 1/2 szklanki cukru lub więcej wg upodobań
- 80 g wiórków kokosowych
- śmietana kokosowa zebrana ze schłodzonej puszki mleka kokosowego
- 1/2 szklanki śmietany kremówki
- 3 łyżki mąki pszennej (lub budyń kokosowy- sam proszek)
* ganache:
- 1/2 szklanki śmietany kremówki
- 100 g białej czekolady dobrej jakości
Wykonanie:
- spód tortownicy wykładamy papierem do pieczenia
- ciastka mielimy na pył lub rozbijamy wałkiem na okruchy; dodajemy roztopione masło, wiórki i mieszamy łyżką, aż powstanie coś na podobieństwo mokrego piasku. Przekładamy do tortownicy, przyciskając mocno łyżką wyrównujemy. Schładzamy przez pół godziny w lodówce a następnie podpiekamy w piekarniku, w temperaturze 180 stopni przez 7-8 minut.
- masa serowa: do miski przekładamy twaróg, cukier, śmietanę kokosową (oddzieli się po schłodzeniu puszki przez noc w lodówce), wiórki, przesiewamy mąkę pszenną i miksujemy bardzo krótko- tylko do połączenia składników. Kremówkę w osobnej misce ubijamy na półsztywno a następnie mieszamy szpatułką z masą serową. Przekładamy na podpieczony spód, wyrównujemy i pieczemy w temperaturze 140 stopni przez godzinę. Sernik powinien się ściąć, jednak nie przyrumienić. Jeśli w trakcie pieczenia zacznie się przypiekać warto go przykryć folią aluminiową żeby pozostał biały. Upieczony studzimy najpierw w zamkniętym piekarniku, następnie na kratce. Dzięki temu, że składniki zostały tylko wymieszane będzie równy (nie jest napowietrzony więc nie ma prawa opaść;)- ganache: śmietankę doprowadzamy prawie do wrzenia, zdejmujemy z gazu, dodajemy połamaną czekoladę i rozpuszczamy ją w gorącej śmietanie. Mieszamy szpatułką aż uzyskamy lśniącą i gładką kremową masę. Gdy lekko przestygnie i zgęstnieje wylewamy nasz ganache na sernik, który przed podaniem powinien się schłodzić przez noc w lodówce.
Smacznego! Naprawdę warto wypróbować :)
niedziela, 28 września 2014
Tarta z karmelizowanym renklodami
Kolejna i pyszna i ze śliwkami :) Tym razem soczyste i słodkie renklody. Nie dosładzałam ich już praktycznie, tylko tę odrobinę przy przygotowaniu karmelu. Na przepis natknęłam się u Liski, której przepisy bardzo cenię- za kunszt i smak wyczarowany z prostych składników. W sezonie na śliwki pozycja obowiązkowa.
Składniki na formę średnicy 27 cm
* ciasto:
- 1 1/2 szklanki mąki pszennej
- 3/4 kostki masła ( kostka=250 g)
- ewentualnie 1-2 łyżki lodowatej wody
* nadzienie:
- 800 g dojrzałych renklod
- 50 g masła
- 5-6 łyżek cukru (biały lub jasny brązowy)
- 100 ml śmietany kremówki
- 1 jajo
- świeży tymianek- listki z 2-3 gałązek- opcjonalnie
Wykonanie:
- składniki ciasta zagniatamy- im krócej tym lepiej. Jeśli mamy problemy z łączeniem się składników można dodać łyżkę lub dwie wody. Gotowym ciastem wylepiamy formę mocno dociskając ciasto do brzegów. Nakłuwamy widelcem i schładzamy w lodówce przez około godzinę
- schłodzone ciasto podpiekamy w piekarniku nagrzanym do 190 stopni przez około 22 minuty.
- na patelni z grubym dnem rozpuszczamy masło, dodajemy cukier i czekamy aż się z karmelizuje. Gdy zmieni barwę na złotą wlewamy śmietankę. Radzę zachować ostrożność, nastąpi gwałtowna reakcja- cukier i masło będą bardzo gorące. Gdy nasza baza karmelowa się zagotuje i osiągnie jednolitą konsystencję dodajemy połówki śliwek, posypujemy listkami tymianku (opcjonalnie, nie namawiam każdego ;) i przesmażamy razem minutę.
- na lekko przestudzone upieczone ciasto przekładamy śliwki w karmelu. Śmietankę i jajo krótko miksujemy, można rozbełtać widelcem lub rózgą. Powstałą masą zalewamy śliwki. Całość zapiekamy aż masa nabierze złotego koloru- około 20-30 minut w temperaturze 180 stopni. Smacznego :)
Składniki na formę średnicy 27 cm
* ciasto:
- 1 1/2 szklanki mąki pszennej
- 3/4 kostki masła ( kostka=250 g)
- ewentualnie 1-2 łyżki lodowatej wody
* nadzienie:
- 800 g dojrzałych renklod
- 50 g masła
- 5-6 łyżek cukru (biały lub jasny brązowy)
- 100 ml śmietany kremówki
- 1 jajo
- świeży tymianek- listki z 2-3 gałązek- opcjonalnie
Wykonanie:
- składniki ciasta zagniatamy- im krócej tym lepiej. Jeśli mamy problemy z łączeniem się składników można dodać łyżkę lub dwie wody. Gotowym ciastem wylepiamy formę mocno dociskając ciasto do brzegów. Nakłuwamy widelcem i schładzamy w lodówce przez około godzinę- schłodzone ciasto podpiekamy w piekarniku nagrzanym do 190 stopni przez około 22 minuty.
- na patelni z grubym dnem rozpuszczamy masło, dodajemy cukier i czekamy aż się z karmelizuje. Gdy zmieni barwę na złotą wlewamy śmietankę. Radzę zachować ostrożność, nastąpi gwałtowna reakcja- cukier i masło będą bardzo gorące. Gdy nasza baza karmelowa się zagotuje i osiągnie jednolitą konsystencję dodajemy połówki śliwek, posypujemy listkami tymianku (opcjonalnie, nie namawiam każdego ;) i przesmażamy razem minutę.
- na lekko przestudzone upieczone ciasto przekładamy śliwki w karmelu. Śmietankę i jajo krótko miksujemy, można rozbełtać widelcem lub rózgą. Powstałą masą zalewamy śliwki. Całość zapiekamy aż masa nabierze złotego koloru- około 20-30 minut w temperaturze 180 stopni. Smacznego :)
wtorek, 23 września 2014
Tarta z budyniem i śliwkami
Pysznościowa :) Kilka prostych składników, a finalnie ciasto od którego ciężko się oderwać i poprzestać na jednym kawałku. Na szczęście można zjeść ich tyle ile macie ochotę bo w cieście słodzony jest tylko budyń i tylko dwoma łyżkami cukru. Jeśli tak jak ja kupicie bardzo dojrzałe węgierki (wybierzcie śliwki już lekko pomarszczone które są tak słodkie że nie trzeba do nich dodawać grama cukru), będziecie się delektować smakiem owoców niczym nie zmąconym. Bardzo polecam!
Składniki na formę 27 cm średnicy:
* ciasto:
- 1 1/2 szklanki mąki pszennej
- 3/4 kostki masła lub margaryny ( kostka=250 g)
- w pogotowiu 1-2 łyżki lodowatej wody
* nadzienie:
- 1 budyń śmietankowy 40 g bez cukru+ 400 ml mleka
- 2 łyżki cukru
- 1 łyżka miękkiego masła
- 1 kg wypestkowanych śliwek
Wykonanie:
- mąkę i masło rozcieramy w palcach, gdy przybierze postać kruszonki zagniatamy je w elastyczne ciasto. Gdybyście mieli problem dodajcie łyżkę lodowatej wody, jednak uważam że te proporcje pozwalają zagnieść ciasto bez wody- ja tak właśnie je robię ;) Gotowym wylepiamy formę, mocno dociskając je do brzegów. Nakłuwamy widelcem i schładzamy przez godzinę w lodówce (lub 30 minut w zamrażalniku)
- gotujemy budyń zgodnie z instrukcją na opakowaniu (zmniejszamy ilość mleka do 400 ml), dosładzamy dwoma łyżkami cukru. Odstawiamy do ostygnięcia. Gdy budyń ma temperaturę pokojową dodajemy łyżkę masła i miksujemy mikserem do połączenia (z masła możemy zrezygnować oczywiście, ale budyń robi się bardziej kremowy)
- schłodzone ciasto podpiekamy w temperaturze 190 stopni przez około 22 minuty- aż osiągnie jasnozłoty kolor. Podpieczone odstawiamy do przestudzenia
- śliwki wrzucamy do rondla z grubym dnem i smażymy jak powidła, owoce powinny się rozpaść, zmienić kolor a sok w większości odparować. Zajmuje to około 40 minut.
- na upieczonym spodzie rozsmarowujemy wcześniej ugotowany budyń, wykładamy nasze szybko smażone powidła śliwkowe i zapiekamy jeszcze przez 10 minut w temperaturze 180 stopni.
Składniki na formę 27 cm średnicy:
* ciasto:
- 1 1/2 szklanki mąki pszennej
- 3/4 kostki masła lub margaryny ( kostka=250 g)
- w pogotowiu 1-2 łyżki lodowatej wody
* nadzienie:
- 1 budyń śmietankowy 40 g bez cukru+ 400 ml mleka
- 2 łyżki cukru
- 1 łyżka miękkiego masła
- 1 kg wypestkowanych śliwek
Wykonanie:
- mąkę i masło rozcieramy w palcach, gdy przybierze postać kruszonki zagniatamy je w elastyczne ciasto. Gdybyście mieli problem dodajcie łyżkę lodowatej wody, jednak uważam że te proporcje pozwalają zagnieść ciasto bez wody- ja tak właśnie je robię ;) Gotowym wylepiamy formę, mocno dociskając je do brzegów. Nakłuwamy widelcem i schładzamy przez godzinę w lodówce (lub 30 minut w zamrażalniku)- gotujemy budyń zgodnie z instrukcją na opakowaniu (zmniejszamy ilość mleka do 400 ml), dosładzamy dwoma łyżkami cukru. Odstawiamy do ostygnięcia. Gdy budyń ma temperaturę pokojową dodajemy łyżkę masła i miksujemy mikserem do połączenia (z masła możemy zrezygnować oczywiście, ale budyń robi się bardziej kremowy)
- schłodzone ciasto podpiekamy w temperaturze 190 stopni przez około 22 minuty- aż osiągnie jasnozłoty kolor. Podpieczone odstawiamy do przestudzenia
- śliwki wrzucamy do rondla z grubym dnem i smażymy jak powidła, owoce powinny się rozpaść, zmienić kolor a sok w większości odparować. Zajmuje to około 40 minut.
- na upieczonym spodzie rozsmarowujemy wcześniej ugotowany budyń, wykładamy nasze szybko smażone powidła śliwkowe i zapiekamy jeszcze przez 10 minut w temperaturze 180 stopni.
niedziela, 21 września 2014
Tarta ze śliwkami w karmelu
Niebo w gębie. Pysza tarta. Jak obiecałam tak zrobiłam. Wszędzie na straganach nęcą śliwki, jeśli nie możecie przejść obok nich obojętnie to kupcie ile macie ochotę, ale kilogram przeznaczcie do przygotowania tarty, której przepis poniżej. Tarta bogata w smak. Śliwki, które kupiłam były jędrne ale słodkie, idealnie nadawały się, żeby usmażyć je w karmelu. Zachowały kształt i pysznie wyglądają i smakują. Tartę w pierwszym zamyśle chciałam przykryć kratką z ciasta kruchego ale zrezygnowałam z niej gdyż śliwki tak pięknie się usmażyły... chciałam żeby widać było karmelizowane owoce, które same w sobie są ozdobą. Bardzo polecam. Tarta jest pyszna!
Składniki ( forma 27 cm)
*ciasto:
- 1 1/2 mąki pszennej+ 1 czubata łyżka
- 3/4 kostki masła ( kostka=200 g)
- 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżka kwaśnej śmietany
* nadzienie:
- 1 kg śliwek
- 3-4 łyżki cukru
* dodatkowo: około 3 łyżek otrębów
Wykonanie:
- składniki ciasta ucieramy w palcach do postaci kruszonki, a następnie zagniatamy w elastyczne ciasto. Robimy to bez zbędnego ociągania się żeby nie podnosić temperatury ciasta ;) Gotowym, wylepiamy formę do tarty, mocno przyciskamy zwłaszcza przy rancie, nakłuwamy widelcem i schładzamy przez godzinę w lodówce
- śliwki przekrawamy na pół, usuwamy pestkę. Na dnie patelni rozsypujemy cukier, tak żeby całe było przykryte cienką warstwą, ustawiamy na ogniu i czekamy aż cukier się roztopi i osiągnie złoty kolor. Karmelizującego się cukru nie mieszamy! Gdy jest już taki jak trzeba wrzucamy połówki śliwek. Uważajcie- reakcja może być gwałtowna, karmel jest bardzo gorący. Na patelnie wlewamy 2 łyżki wody, przykrywamy pokrywką, zmniejszamy ogień i smażymy śliwki przez około 40 minut. Pierwsze 20 minut pod przykryciem (chcemy żeby śliwki zmiękły), pozostałe 20 minut smażymy bez przykrycia- chcemy żeby sok z śliwek zredukował się a owoce usmażyły się w karmelu
- schłodzone ciasto podpiekamy w piekarniku w 190 stopniach przez około 18 minut ( powinno być jasnozłote). Podpieczone ciasto posypujemy otrębami, wykładamy smażone śliwki (sok powinien być lepiącej konsystencji, zredukuje się jeszcze podczas pieczenia) i wstawiamy do piekarnika jeszcze na około 20-25 minut. Pieczemy w temperaturze 180 stopni i już :) Tarta jest pyszna. Bardzo polecam!
Składniki ( forma 27 cm)
*ciasto:
- 1 1/2 mąki pszennej+ 1 czubata łyżka
- 3/4 kostki masła ( kostka=200 g)
- 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżka kwaśnej śmietany
* nadzienie:
- 1 kg śliwek
- 3-4 łyżki cukru
* dodatkowo: około 3 łyżek otrębów
Wykonanie:
- składniki ciasta ucieramy w palcach do postaci kruszonki, a następnie zagniatamy w elastyczne ciasto. Robimy to bez zbędnego ociągania się żeby nie podnosić temperatury ciasta ;) Gotowym, wylepiamy formę do tarty, mocno przyciskamy zwłaszcza przy rancie, nakłuwamy widelcem i schładzamy przez godzinę w lodówce
- śliwki przekrawamy na pół, usuwamy pestkę. Na dnie patelni rozsypujemy cukier, tak żeby całe było przykryte cienką warstwą, ustawiamy na ogniu i czekamy aż cukier się roztopi i osiągnie złoty kolor. Karmelizującego się cukru nie mieszamy! Gdy jest już taki jak trzeba wrzucamy połówki śliwek. Uważajcie- reakcja może być gwałtowna, karmel jest bardzo gorący. Na patelnie wlewamy 2 łyżki wody, przykrywamy pokrywką, zmniejszamy ogień i smażymy śliwki przez około 40 minut. Pierwsze 20 minut pod przykryciem (chcemy żeby śliwki zmiękły), pozostałe 20 minut smażymy bez przykrycia- chcemy żeby sok z śliwek zredukował się a owoce usmażyły się w karmelu
- schłodzone ciasto podpiekamy w piekarniku w 190 stopniach przez około 18 minut ( powinno być jasnozłote). Podpieczone ciasto posypujemy otrębami, wykładamy smażone śliwki (sok powinien być lepiącej konsystencji, zredukuje się jeszcze podczas pieczenia) i wstawiamy do piekarnika jeszcze na około 20-25 minut. Pieczemy w temperaturze 180 stopni i już :) Tarta jest pyszna. Bardzo polecam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















