Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże kulinarne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże kulinarne. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 lipca 2013

Kulinaria podczas rejsu

Żeby mieć okazję zwiedzić piękną Szwecję musieliśmy do niej dopłynąć. Firma Unity Line zaprosiła nas rejs promami Skania i Polonia. Oba rejsy odbywały się w nocy, wypływaliśmy z portów późnym wieczorem i od razu po zaokrętowaniu siadaliśmy do kolacji :)
Na Skanii mieliśmy przyjemność zjeść w kameralnej eleganckiej restauracji Bon Appetit. Z bogatej karty, na przystawkę wybrałam przepyszny tatar z wędzonego łososia ze szparagowym vinaigrette z małżami nowozelandzkimi. Po spałaszowaniu całej porcji niecierpliwie czekałam na danie główne. W tym miejscu tylko wspomnę że obsługa kelnerka stoi na najwyższym poziomie, kieliszek z winem nigdy nie był pusty ;)
Na danie główne wybrałam smażony filet z halibuta z marynowanymi jabłkami w sosie cytrynowo-szafranowym, podany z ziemniakami i zimowym szpinakiem. Chyba nie muszę wspominać że jedynymi odgłosami przy stole były pomruki zadowolenia :) Na deser postanowiłyśmy zaszaleć. Każda z nas zamówiła coś innego, żeby móc popróbować jak najwięcej. Sernik z ricotty w sosem kawowymi i lodami waniliowymi był super, podobnie jak sorbetowy "Hat-trick" ( zniewalające, owocowe smaki!).
Ogromnym powodzeniem podczas kolacji cieszyły się steki, które podobno są rewelacyjne, jednak z racji tak późnej kolacji byłam przekonana że nie poradzę sobie z dużą porcją i zrezygnowałam z ich zamówienia. Po kolacji zamieniłyśmy kilka słów z szefem kuchni, dziękując za tak pyszne przyjęcie.


Późna kolacja czekała nas również w drodze powrotnej. Po dniu pełnym wrażeń spotkaliśmy się przy stole w restauracji Royal. Z przyjemnością przystąpiłam do studiowania karty, żeby wybrać na przystawkę bukiet zielonych sałat z pieczoną polędwiczką jagnięcą, serem kozim, słodkimi ziemniakami i dressingiem z balsamico. Mięso było soczyste, idealnie wypieczone, wprost rozpływało
się w ustach. Chyba nigdy wcześniej nie jadłam tak pysznie przygotowanego mięsa. Na danie główne zamówiłam delikatne kluseczki gnocchi w sosie z serów Gorgonzola i mascarpone ze szpinakiem i suszonymi pomidorami. Mięciutkie małe kluseczki i aksamitny sos, po prostu niebo w gębie! Na deser Smażone lody waniliowe w chrupiącej panierce z sosem zabaglione i truskawkowym jako zwieńczenie przepysznego posiłku. Humory dopisywały, ale nie mogło być inaczej przy tak pysznej uczcie...


Nie samą kolacją człowiek żyje, załączam kilka migawek z bufetu śniadaniowego i z restauracji :)



wtorek, 23 lipca 2013

Kierunek Skandynawia

Nie chwaliłam się wcześniej, ale ostatni weekend na zaproszenie Unity Line spędziłam na kulinarnej wyprawie po Szwecji. Bardzo zaskoczyło mnie to zaproszenia, ale koniec końców postanowiłam zaryzykować przygodę ;) Razem z trzema przemiłymi blogerkami dreptałyśmy po krainie południowej Skanii, chłonęłyśmy smaki i widoki. Jestem oczarowana samą Szwecją, organizacją całego wyjazdu i kuchnią skandynawską. Nie miałam wcześniej okazji zwiedzać tej części Europy, a Szwecja zaskoczyła mnie naprawdę pozytywnie. Nawet pogoda była jak na zamówienie (obalam mity jakoby było po drugiej stronie Bałtyku ponuro i wietrznie) przez cały pobyt mieliśmy przecudowną pogodę, bezchmurne niebo i lekki, przynoszący ochłodę wietrzyk.



Szwecja jest piękna i malownicza. Każde miejsce ma swój niepowtarzalny klimat: małe miasteczko, wioska rybacka i duże miasto. Każde z nich piękne na swój sposób. Cudowny jest brak pośpiechu: oddycham pełną piersią, czuję zapachach morza, czas zwalnia. Po kilkunastu minutach jestem przekonana że wrócę jeszcze do Szwecji, i już się cieszę na całodniową wycieczkę, która jest przede mną.
Pierwsze kroki w sobotę o poranku skierowaliśmy do Ystad u którego nabrzeża cumuje prom Skania. Lekko zaspani, ale zniecierpliwieni tym co nas czeka zaczynamy przygodę ze Skandynawią. Malownicze Ystad zachwyca, kolorowe domki jak ze skansenu u drzwi których pną się róże, lub w donicy przy schodkach pachnie lawenda. Wybrukowane uliczki, kolorowe drzwi i szyldy, odsłonięte okna jako pamiątka tradycji z poprzednich dziesięcioleci. Czas się zatrzymał. Setki rowerów przy dworcu i kawiarniach czekają na swoich właścicieli. Idziemy środkiem uliczki, nikt nas nie popędza, nie zgania na chodnik. Głowę zadzieram wysoko i patrzę, patrzę.

fot. Ogród różany kościoła wyznania ewangelicko- luterańskiego w Ystad. Tuż obok znajduje się ogród zielny.  Poniżej pięknie kwitnąca lawenda pochodząca z tegoż ogrodu.





Poniżej zdjęcie z ryneczku, który otworzył się w sobotni poranek w Ystad. Do kupienia świeże owoce, warzywa i zioła. Zaraz obok stragany z kwiatami- podobno w rewelacyjnych cenach można kupić w Szwecji sadzonki młodych roślinek. Kilka kroków dalej, na mobilnym straganie można było kupić świeże ryby.

Po krótkim spacerze po Ystad zmierzamy do Kåseberga. Krótka wspinaczka piaszczystą ścieżką i naszym oczom pokazuje się tajemniczy krąg kamieni Ales Stenar- ich pochodzenie i przeznaczenie nie jest nieznane; kompleks liczy 59 głazów, rozciąga się na 67 metrów. Obejmujemy tajemnicze kamienie: magia płynąca z ich wnętrza ma nam umożliwić powrót w te strony. Okolica jest przepiękna, kilkadziesiąt metrów od kręgu o wysoki klif rozbijają się fale Bałtyku, na niebie królują paralotniarze. Wrażenie nieograniczonej przestrzeni każe nam usiąść na trawie i trwać.  




Zmieniamy okolicę. Jedziemy do Lund- najstarszego miasta Skanii, które słynie z uniwersytetu i katedry. W okolicy znajdują się przepiękne parki, fontanny i ogrody. Na trawie piknik: szwedzkie rodziny chętnie korzystają z pięknej pogody i odpoczywają w pięknych okolicznościach przyrody. 


Naszą wycieczkę zwieńczy wizyta w Malmo , stolicy południowej Skanii. Miasto wielokulturowe, jedno z trzech najludniejszych w Szwecji. Nie widać tego tłumu na ulicach, mam wrażenie, że nawet w tak dużym mieście życie nie nabiera szaleńczego tempa.  Zatrzymujemy się w okolicach starego portu przeładunkowego. Obecnie trwa w tym miejscu modernizacja. Niepotrzebne zaplecze portu zostanie zamienione w część usługowo-mieszkalną. Kilka kroków dalej serce zabytkowego Malmo- plac starego miasta ze zwracającym uwagę budynkiem ratuszu, w którego piwnicy mieści się popularna restauracja. Na środku placu pomnik króla Karola X Gustawa, niezbyt lubianego przez Szwedów więc na wysokim cokole ;) 




Po późnym lunchu zmieniamy okolice- nasz cel: wieżowiec Turning Torso górujący nad okolicą. Kilkadziesiąt kroków dalej miejska plaża z której widać fragment mostu nad Sundem, który jest najdłuższym mostem na świecie łączącym dwa kraje. Wprost z "deptaka" wejście do morza. Moczymy nogi w morzu, trudno uwierzyć że temperatura wody to aż 19 stopni. Woda zmywa zmęczenie, sił musi nam wystarczyć do późnej nocy. Wracamy na nasz tymczasowy dom, czyli na prom Polonię. Czeka nas uczta kulinarna, ale o wrażeniach i smakach z kuchni na promie i w Skandynawii w kolejnych odsłonach :)





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...